Pan Artur pobił rekord „Jednego z dziesięciu”, odpowiadając na wszystkie 40 finałowych pytań, nie dopuszczając do głosu swoich konkurentów. W ten sposób pierwszy raz w 30-letniej historii teleturnieju zdobył maksymalną liczbę punktów – 803.
Środowy odcinek programu stał się już hitem mediów społecznościowych, a Polacy kibicowali panu Arturowi przed dzisiejszym Wielkim Finałem. Media poinformowały jednak, że nie udało mu się dotrzeć do studia TVP w Lublinie. Wedle informacji przekazanych przez Onet, w drodze zepsuł mu się samochód. Informacje tę wieczorem się potwierdziły.
- „Nasze plany na dzisiejszy wieczór to zakończyć 140. serię teleturnieju Jeden z dziesięciu. Teleturnieju, w którym wszystko zależy od losu i dziś właśnie nam się zdarzyło”
- powiedział Tadeusz Sznuk.
Kamera pokazała wówczas puste miejsce przygotowane dla pana Artura.
- „Jak państwo spostrzegli, przedstawiła nam się dziewiątka graczy. Otóż niespodziewane zdarzenie dzisiaj to fakt, że Artur Baranowski niestety nie dojechał. To wielka, wielka szkoda, bo pan Artur Baranowski zdobył niebywałą liczbę 803 punktów. Pozdrawiamy go”
- wyjaśnił gospodarz programu.
