AI w przesłanym do agencji Reutersa po fali krytyki co prawda przesłała coś w rodzaju przeprosin, ale ze swoich stwierdzeń się nie wycofała.
W opublikowanym skandalicznym raporcie pośrednio można odczytać, że Ukraina nie może stosować taktyki wojny obronnej, która przez AI została określona jako „sprzeczna prawem humanitarnym”, co w odniesieniu do agresji Rosji na Ukrainę jest kompletnym absurdem.
Brytyjski dziennik "The Times" nazwał nawet AI "propagandystami Putina", ponieważ autorzy raportu oraz aktywiści deklarujący wątpliwości humanitarne na Ukrainie, "mogą mieć problem z moralnym rozróżnieniem sprawiedliwości i zła".
Dokumencie AI zawiera między innymi stwierdzenia, że „taktyka wojsk Ukrainy narusza międzynarodowe prawo humanitarne, poprzez zmienianie celów cywilnych w wojskowe. Rezultatem tego są uderzenia armii rosyjskiej na te obiekty, zniszczenie infrastruktury mieszkalnej i śmierć cywilów, co z kolei stanowi zbrodnię wojenną strony rosyjskiej”.
Do sprawy tej odniósł się w rozmowie z Michałem Adamczykiem w „Gościu Wiadomości” TVP Info wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.
– Co do wiarygodności tej organizacji [Amnesty International], myślę że duża część także polskich obserwatorów sceny politycznej nie ma już wątpliwości, że to niestety organizacja, która przepełniona jest jakąś ideologią, niekoniecznie zawsze zgodną z duchem praworządności, obrony praw człowieka, tak jak to wynikałoby z jej mandatu. Myślę że najlepszym komentarzem dla funkcjonowania tej organizacji, zwłaszcza po tym raporcie, zbieżnym z interesami rosyjskimi, jest fakt, że ukraińscy działacze Amnesty International zrezygnowali z pracy w tej organizacji, nie chcą mieć z nią nic wspólnego – stwierdził wiceminister.
– Myślę, że dla tych wszystkich działaczy praw człowieka, którzy przecież funkcjonują w Polsce, na świecie, z całą pewnością z dobroci serca i z przekonaniem, że robią dobrą pracę, jest ten moment zastanowienia się, czy akurat Amnesty International to jest odpowiednia instytucja. W moim przekonaniu jednak skrajnie niewiarygodna, zideologizowana i myślę, że niestety warto także dokonać pewnych sprawdzeń pod kątem wpływów ideologicznych i politycznych zza dalekiej, wschodniej granicy na tę organizację – podkreślił Przydacz.
