Andriej Piontkowski udzielił wywiadu Onetowi, w którym opowiedział o trwających w otoczeniu Władimira Putina walkach o przejęcie władzy w Rosji.
- „Uważam, że w nocy z 10 na 11 stycznia w bunkrze Putina doszło do miniprzewrotu wojskowego. Minister obrony Siergiej Szojgu i szef sztabu generalnego Walerij Gierasimow przyszli do prezydenta Rosji i wymusili na nim usunięcie gen. Siergieja Surowikina, protegowanego założyciela Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna — i przywrócenie Gierasimowa do dowodzenia operacjami wojskowymi”
- stwierdził ekspert.
Jego zdaniem Putin, zdając sobie sprawę, że klęska militarna doprowadzi do przerzucania się winą pomiędzy nim a generałami, sam „spuścił z łańcucha” Prigożyna i przywódcę czeczeńskich bojowników Ramzana Kadyrowa, aby uderzyli w Szojgu i Gierasimowa. Prigożyn doprowadził do usunięcia Gierasimowa i mianowania dowódcą operacji na Ukrainie bliskiego mu Surowikina.
- „Los Gierasimowa był więc oczywisty, co dla całej społeczności generalskiej oznaczałoby śmierć polityczną, a potem fizyczną. Postanowili na to nie czekać, najwyraźniej przyszli do bunkra Putina, zmusili go do usunięcia Surowikina i przywrócenia Gierasimowa na stanowisko”
- powiedział rozmówca Onetu.
W ocenie Piontkowskiego, doprowadzili do tego dzięki zaprezentowaniu Putinowi wypowiedzi i działań Prigożyna świadczących o jego ambicjach do zajęcia najwyższych ról w państwie. Udowodnili Putinowi, że Prigożyn zagraża mu osobiście.
- „Dlatego usunął Surowikina i mianował Gierasimowa. Prigożyn nie zgodził się z tym i również wywarł presję na Putina. W rezultacie wydano komunikat prasowy, w którym stwierdzono, że Sołedar został zdobyty dzięki heroicznym wysiłkom Wagnera. Ten konflikt jest w pełnym rozkwicie”
- relacjonuje Rosjanin.
Podkreśla przy tym, że jest to pierwsza tego typu porażka w czasie rządów Putina.
- „W ciągu jednego tygodnia ugiął się dwukrotnie: gdy pod presją oddał stanowisko Gierasimowowi, a następnie, gdy uległ Prigożynowi i stanął po jego stronie. W strukturach przestępczych, do których należy kierownictwo polityczne Rosji, jest to duży sygnał. Oznacza to, że szef został sprowadzony na ziemię. Zarówno wojskowi, jak i Prigożyn poznali smak ewentualnego zwycięstwa nad Putinem. Zrozumieli, że nie ma on władzy absolutnej. W rzeczywistości jest to upadek Putina”
- ocenia ekspert.
Piontkowski zwrócił uwagę na tworzone przez rosyjski establishment prywatne armie, które nie mają być wykorzystane w wojnie na Ukrainie, bo tę uznano już za przegraną. To przygotowania do innej wojny – o władzę w Rosji i ogromny majątek. Politolog podkreśla, że oczywistym jest, iż po przegranej wojnie Putin straci władzę.
- „A w Rosji władza i własność to jedno i to samo. Putin i bliscy mu biznesmeni posiadają miliardy. I ci wszyscy liderzy prywatnych firm, te grupy mafijne, już nastawili się na ten majątek”
- wyjaśnił.
