Cristina Fernández jest oskarżona o korupcję. Wczoraj przed domem wiceprezydent zebrali się jej zwolennicy, aby zademonstrować swoje wsparcie. Okazało się jednak, że w tłumie, poza jej zwolennikami, znalazł się również zamachowiec.

- „Mężczyzna wycelował broń w jej głowę i pociągnął za spust. Cristina wciąż żyje, ponieważ z jakiegoś powodu, który nie został jeszcze potwierdzony, broń… nie wystrzeliła”

- mówił w wystąpieniu telewizyjnym cytowanym przez agencję Reutera prezydent Alberto Fernandez.

Napastnikiem okazał się 35-letni Brazylijczyk, który natychmiast został zatrzymany. Teraz policja ustala motywy działania zamachowca.