Kobieta w grudniu 2021 roku dowiedziała się, że choruje na nowotwór. W marcu 2022 roku zdecydowała się na eutanazję. Śmiertelny zastrzyk miał zostać jej podany w mieszkaniu przez lekarza, któremu towarzyszyły dwie pielęgniarki. Okazało się jednak, że medycy podali zbyt małą ilość środków mających doprowadzić do śmierci. Wówczas udusili pacjentkę poduszką.
Lekarz sądowy potwierdził, że stan zwłok „wskazywał na oznaki uduszenia”. Córka zmarłej kobiety wytoczyła medykom proces cywilny. Teraz sprawę nagłośniły media.
- „To, co się wydarzyło, nie jest eutanazją. Określanie tej okropnej sytuacji w ten sposób dewaluuje gest eutanazji, jakim jest towarzyszenie człowiekowi do końca bez bólu”
- mówi cytowany przez RTL Info belgijski lekarz i polityk Jacques Brotchi.
