Nowa ustawa likwiduje kary sądowe, które były przewidziane za dokonywanie aborcji w późnym okresie ciąży bez koniecznego pozwolenia. Zmieniono także wymogi, jeśli chodzi o identyfikację tożsamości matki, która zdecydowała się na aborcję. Obecnie należy jedynie podać datę, lokalizację i metodę, jakiej użyto do zabicia dziecka, a także jego wiek.
Uzasadniając tę barbarzyńską ustawę gubernator Mills powiedziała: „Prawo Maine powinno uznać, że każda ciąża, tak jak każda kobieta, jest inna i że politycy nie mogą i nie powinni próbować przewidywać w ustawach szerokiego spektrum trudnych okoliczności, wobec których może stanąć kobieta”. Inne stany w USA, które dopuszczają mordowanie nienarodzonych w dowolnym momencie ciąży, to Kolorado, Alaska, Oregon, New Jersey, Vermont i Nowy Meksyk.
Portal „centralmaine.com” opublikował jeszcze przed uchwaleniem ustawy list do redakcji, w którym można przeczytać, że nowe „prawo” to „najpoważniejszy i najbardziej barbarzyński atak na życie, jakiego byliśmy świadkami do tej pory. Zalegalizowanie zabijania nienarodzonego dziecka – aż do narodzin – tak naprawdę jest zbyt straszne, by się nad tym zastanawiać. Nawet ci ustawodawcy, którzy są liberalni i opowiadają się za prawami aborcyjnymi muszą uznać, że LD 1619 to o jeden most za daleko. Żadne dyskusje ani logika nie mogą złagodzić tej legislacji” – pisze Pat Truman.
Emily Mangiaracina z „Life Site News” komentując stwierdziła, że machina aborcyjna wykorzystuje bardzo często pretekst, jakim jest rzekoma „konieczność medyczna” dla dokonania aborcji. Aborcjoniści posługują się argumentacją, że kobiety umierają przy porodzie, bo odmówiono im aborcji. Tymczasem, jak zauważa publicystka, w każdym stanie w USA, w którym chroni się życie nienarodzonych, uwzględnia się możliwość wywołania przedwczesnego porodu z powodów medycznych, jeśli zagrożone jest życie matki.
Jednocześnie Mangiaracina przytacza opinię specjalistów, którzy twierdzą, że „choć niektóre okoliczności mogą wymagać wywołania porodu, nim dziecko będzie potrafiło przeżyć poza łonem matki, albo pośredniego zakończenia życia dziecka, to takie zabiegi, łącznie z przypadkiem ciąży pozamacicznej, nie są aborcjami, gdyż nie wiążą się z bezpośrednią, celową przemocą wobec dziecka w celu zakończenia jego życia”. Podkreśla też, że „większość aborcji” tak naprawdę nie dokonuje się „z powodów medycznych, ale z powodów społecznych, dla kariery czy ze wzglądów finansowych”.
