Już sam zwiastun filmu dowodzi, że to w bohaterski sposób strzegący polsko-białoruskiej granicy funkcjonariusze są czarnym charakterem najnowszego dzieła Agnieszki Holland. Działaniom władz przeciwstawia się natomiast lokalna społeczność, która organizuje pomoc dla cudzoziemców. Wszystko to prezentują znani z zaangażowania w „obalanie PiS-u” aktorzy z Mają Ostaszewską i Maciejem Stuhrem na czele. Dziwi jedynie brak Barbary Kurdej-Szatan w obsadzie.

Zwiastun chętnie komentują internauci. Zdaniem wielu z nich jednak Agnieszka Holland wyświadczyła opozycji niedźwiedzią przysługę. Krytycznych komentarzy pojawiło się tak wiele, że na profilu dystrybutora Kino Świat zablokowano komentarze.

Żyletki w lesie

Nowy film Agnieszki Holland budzi kontrowersje od początku produkcji. W kwietniu wywołał nawet oburzenie „Gazety Wyborczej”, która ujawniła hipokryzję twórców. Ci w podwarszawskim lesie rozstawili niebezpieczny drut żyletkowy.

- „Byłem zdziwiony, bo przecież wrażliwość i problematyka, jaką podejmuje Holland w swoich filmach, nie idą w parze z tym, co się dzieje teraz w lesie. Nie było żadnych oznaczeń, że to część planu filmowego. A las to dom dla dzikich zwierząt, sam fotografowałem w Czarnowie rodzinę łosi, chodzą tu sarny, dziki, taki drut jest dla nich niezwykle niebezpieczny”

- alarmował jeden z aktywistów, który zdemaskował przedsięwzięcie twórców i nagłośnił sprawę.

Producent odrzucał wówczas zarzuty przekonując, że plan filmowy przygotowano na prywatnym terenie, a płot został właściwie oznakowany i był pilnowany przez ochroniarzy.