W rozmowie z „Washington Post” o zachowaniu Rosjan mówiła między innymi Ołena Matwienko, mieszkanka jednej z wyzwolonych wsi. Przekazała, że Rosjanie przyszli do domów Ukraińców aby wziąć ich ubrania, aby nie dostrzegły ich drony.

Wzięli nasze rowery. Dwóch z nich przystawiło pistolet mojemu byłemu mężowi, dopóki nie oddał im kluczyków do samochodu”.

Okazuje się, że połowa Rosjan na wieść o ofensywie zdołała uciec swoimi pojazdami, ale pozostali dowiedzieli się, że muszą sobie radzić sami. Wcześniej, gdy zajmowali wsie, mówili mieszkańcom między innymi, że chcą ich bronić przed… Ameryką. Przekazywali też, że wybory mieli dwa – więzienie, albo pójście na wojnę.