„Dobrze, pójdziemy do aresztu, nie ma innego wyjścia” – mówił ks. Isakowicz-Zaleski, którego dowodząca interwencją funkcjonariuszka policji chciała wyprowadzić z arcybiskupiego Pałacu.

Kapłan zwrócił też uwagę policjantce, która wielokrotnie i wręcz ostentacyjnie zwracała się do ks. Isakowicza-Zaleskiego per „pan”, a filmującym całe zdarzenie mediom groziła, iż „upublicznienie jej wizerunku jest karalne”, że jej interwencja przebiega na „terenie kościelnym”.

Na czym polega pojednanie, jeśli się policję nasyła na ludzi” – pytał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i dodał: „Jeśli nie powie abp. Szewczuk, że dokonano ludobójstwa a jego księżą święcą pomniki zbrodniarzy to nie ma żadnego pojednania”.

„Dla mnie jako księdza jest to wstyd, że w tym Pałacu Arcybiskupim, w którym tylu polskich prymasów mieszkało, dochodzi do takiej sytuacji” – stwierdził kapłan, który wraz z uratowanym z Rzezi Wołyńskiej, jako niemowlę, Antonim Dąbrowskim po prostu stał i w milczeniu trzymał rozwinięty transparent o treści: „Ukraino! Dlaczego nie pozwalasz pochować naszych matek i ojców zamordowanych przez OUN-UPA i SS Galizien?".

"Różnych rzeczy się spodziewałem, ale nie tego, że urzędnicy Pałacu Arcybiskupów Archidiecezji Warszawskiej naślą policję na Rodziny Ofiar Ludobójstwa za ten transparent. Spisano mnie i p. Antoniego, którego w 1944 r. jako niemowlę uratowała matka. I to ma być "pojednanie i przebaczenie?" - skomentował w mediach społecznościowych ks. Isakowicz-Zaleski.

Przykro mi, ale chciałbym normalnie wysłuchać tego, co jest. Stoimy spokojnie i nie przeszkadzamy” – mówił duszpasterz kresowian do interweniującej policjantki, która de facto jako jedyna swoim zachowaniem zakłócała porządek podczas konferencji.

„Może trzeba wezwać grupę antyterrorystyczną” - żartował gorzko ks. Isakowicz-Zaleski.

Jak widać używanie wielkich słów o przebaczeniu i pojednaniu jest niejednokrotnie zdecydowanie łatwiejsze aniżeli godne potraktowanie zasłużonego kapłana w Pałacu Arcybiskupim. Jak pisał wielki narodowy wieszcz: „Trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę”.