Chodzi o starą piekarnię rodziny Fronc. Ta rozpoczęła działalność w 1955 roku i przestała działać, gdy Zbigniew Fronc zachorował. Obecnie 90-latkiem zajmuje się jego córka. To zasłużony dla miasta powstaniec warszawski. Jego córka od lat odwlekała zajęcie się starą piekarnią, nie chcąc sprawiać przykrości ojcu. Teraz nieruchomość zajął kolektyw Zaczyn.

- „Cześć! Jesteśmy grupą ludzi i czworonogów działającą w Warszawie. Pochodzimy z różnych środowisk, ale naszym celem jest wspólna idea nowego, zaangażowanego społecznie i kulturalnie miejsca w mieście. Działamy w starej piekarni rodziny Fronc, pragniemy tam realizować swoje projekty, jak również zaprosić Was, sąsiadów do wspólnego ożywiania tego miejsca”

- czytamy na kartce, którą dzicy lokatorzy wywiesili na bramie okupowanej nieruchomości.

Okupujący twierdzą, że „latami budynek stał pusty a teraz jak ktoś w nim zamieszkał i zaczął coś robić to wielkie oburzenie”.

- „Dosłownie jak pies ogrodnika. Niech właścicielka się zastanowi nad sobą. Bo co jej przeszkadza, że ktoś korzysta z tego miejsca?!”

- piszą.

Lewicowi działacze informują, że „sprzątają, przygotowują dom do potencjalnych działań blokujących eksmisję i planują przestrzeń”.

Portal Niezależna.pl dotarł do pisma skierowanego do Komendanta Stołecznej Policji (warszawscy policjanci interweniowali na miejscu nielegalnie zajętej nieruchomości) przez zastępcę RPO Wojciecha Brzozowskiego.

- „Skarżący przebywają w opuszczonym budynku pewien czas, zatem mogli stać się posiadaczami opisywanej nieruchomości, co prawda bez tytułu prawnego, ale mającym prawo do ochrony posiadania”

- napisał.

Stwierdził, że „w takich okolicznościach nawet właściciel nie może naruszać prawa posiadania i utrudniać lub uniemożliwić korzystania z lokalu posiadaczowi”.