Niestety laicyzacja sprawiła, że nauczanie Kościoła katolickiego nie ma większego znaczenia dla polityków w naszym kraju, w tym i dla PiS. PiS, zapewne nieświadomy nauczania katolickiego (które ignorowane jest też przez wielu hierarchów), nie rozwiązuje problemów społecznych, (ulegając głupim i szkodliwym żądaniom Unii Europejskiej) generuje kolejne problemy, i nic nie robi, by uchronić zdesperowanych oraz skrzywdzonych Polaków przed szkodnikami podszywającymi się pod sojuszników.

Taka polityka ignorowania rzeczywistych problemów, jaka stała się udziałem PiS, stanowi również zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Rosja od czasów bolszewickich wykorzystuje rzeczywiste problemy innych krajów (rasizm, wyzysk kolonialny, podziały klasowe) do destabilizacji sytuacji w tych innych krajach. By przeciwdziałać rosyjskiej infiltracji, należy likwidować rzeczywiste problemy (które są wykorzystywane przez rosyjską propagandę), a nie oskarżać ludzi mówiących o rzeczywistych problemach o to, że są rosyjskimi agentami.

Sytuacja w polskim rolnictwie jest katastrofalna. Mówi o tym w wywiadzie dla portalu Fronda między innymi przewodniczący Rady do spraw Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP Andrzeju Dudzie i były minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski. Nieustannie pisze o tym „Nasz Dziennik” związany z Radiem Maryja. Problem widzą środowiska bardzo patriotyczne.

Realne problemy polskiego rolnictwa od lat artykułuje też głośno Agrounia, której marsz przeszedł przez Warszawę. Postulaty na marszu rolników były słuszne. Niestety zdesperowani rolnicy znaleźli sobie dziwnych sojuszników. Na czele marszu rolników szedł Piotr Ikonowicz sympatyczny człowiek, propagujący niestety wyjątkowo szkodliwe skrajnie lewicowe zabobony. Do wznoszenia anarchotrockistowskich okrzyków (Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść) zagrzewał wodzirej marszu niosący ze sobą flagę związku zawodowego Jedność Pracownicza (związanego z prorosyjską lewicową partią Zmiana). Po dotarciu do sejmu lider Agrounii spotkał się z marszałkiem senatu Tomaszem Grockim.

Choć sytuacja w rolnictwie jest zła, to protest Agrounii większego wrażenia na PiS nie zrobi. Marsz rolników liczny nie był – poprzednie były większe. Dużą jego część stanowili przeciwnicy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, którzy protestują w swojej sprawie (choć możliwe jest to, że nie otrzymują należnych im odszkodowań za utracone mienie). O tym, że PiS nie traktuje Agrounii jako zagrożenia politycznego, świadczyło to, że Policja tym razem nie planowała pacyfikacji rolników i nie przebrała się w zbroje prewencji (i nie przyniosła strzelb gładkolufowych czy baniek z gazem noszonych na plecach).

Rolnicy domagali się, by władze przeciwdziałały zapaści rolnictwa, przestały podnosić stopy procentowe, zablokowały wzrost cen środków produkcji rolnej, zapewniły stabilność produkcji rolnej, uniemożliwiły sprowadzanie do Polski zboża z Ukrainy, które sprawia, że polskie zboże nie jest kupowane od polskich rolników, co prowadzi ich do bankructwa.

W swojej przemowie do rolników lider Agrounii Michał Kołodziejczak stwierdził, że „spółki Skarbu Państwa nie mogą być jak mafie, które wyciągają z nas ostatnie pieniądze. Robią to, to państwo zarabia na kryzysie. [...] Mówimy też, że nie będziemy zgadzać się na destabilizację produkcji żywności. Nie pozwolimy, żeby przywożona była żywność z zagranicy. Ta żywność przywożona jest po to, żeby destabilizowała polską produkcję. [...] Nie zgadzamy się na podnoszenie stóp procentowych. Nie zgadzamy się na to, żeby spółki Skarbu Państwa zdzierały z nas skórę bez znieczulenia, narzucając coraz wyższe marże. Nie zgadzamy się na to, żeby produkcja żywności w Polsce była destabilizowana”.

 

Jan Bodakowski