O sprawie parlamentarzysta opozycji zaalarmował w mediach społecznościowych.

- „Niebawem napiszę więcej o złodziejstwie legislacyjnym w polskim parlamencie. Jestem którąś kadencję w polskim Sejmie i pierwszy raz coś podobnego widzę, żeby kradziono cudze projekty, tylko z tego powodu, żeby @pisorgpl nie złożył dobrego dla ludzi projektu. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu”

- napisał.

W kolejnym wpisie przypomniał o projekcie ustawy o zwalczaniu patosreamingu, którą przygotowało Prawo i Sprawiedliwość.

- „Złożyłem projekt w parlamencie, który rządząca koalicja długo wstrzymywała. Kiedy dziennikarze nacisnęli na nich, odblokowano projekt i ruszyły prace. Jest obecnie procedowany w specjalnej komisji. W czasie posiedzenia posłowie @Obywatelska_KO

 bohatersko walczyli, żeby wmówić, że rząd złoży taki projekt. Nie do pomyślenia jest przecież, żeby coś takiego składała opozycja, zwłaszcza człowiek związany ze środowiskiem @ZiobroPL”

- wskazał.

Wreszcie Koalicja Obywatelska złożyła swój projekt. W ocenie posła Wójcika, jest on „właściwie taki sam” jak ten, który wcześniej skierował do Sejmu.

- „Umiejscowienie przepisu, schemat paragrafów, katalog czynów, konstrukcja penalizacji rozpowszechniania. Różnice mają charakter kosmetyczny i sprawiają wrażenie, że zostały dopisane tylko po to, żeby ukryć źródło projektu. Dopisano jeden punkt i zmieniono jeden z bezpieczników, które wprowadzono w moim projekcie. Rozmawiałem  z profesorem @marcinwarchol, który ma ogromne doświadczenie legislacyjne. Podobno w historii nie było podobnego przypadku. Oczekuję jasnej odpowiedzi - kto jest faktycznym autorem dzisiejszego rozwiązania, kto przygotował redakcję przepisu, dlaczego wykorzystano konstrukcje naszego przepisu, który dotychczas był krytykowany przez obecny rząd”

- podkreślił.

- „Nie można w państwie prawa przejmować cudzej pracy legislacyjnej i podszywać się pod autorstwo. Wzywam panią @moanrosa, która jest twarzą tego projektu do dyskusji na ten temat. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób Pani przygotowała ważny społecznie projekt. Ta władza, to dno, a ludzi ma za tłumoków. Żenujące”

- dodał.

Na antenie Polsat News natomiast poseł Wójcik podzielił się podejrzeniami, wedle których projekt został przerobiony za pomocą narzędzi wykorzystujących AI. Wskazał na występującą w projekcie wzmiankę o ochronie głowonogów, która pierwotnie pojawiła się w ustawie o ochronie zwierząt.

- „To jest istota całej sprawy. AI - takie ma inicjały ten, który jest autorem. Wiedział z kim pracuje i dlatego wrzucił wam głowonogi. Bo głowonogi to są zwierzęta, to są na przykład ośmiornice i kałamarnice. Wiedział, że ma do czynienia z ośmiornicą, która opętała cały kraj. I wrzucił wam te głowonogi, bo wiedział, że nikt z was nawet tego nie przeczyta”

- zwrócił się do polityków koalicji rządzącej.