Ponad trzy lata temu, na zakończenie debaty oksfordzkiej dla młodzieży szkół średnich o znaczeniu Okrągłego Stołu prof. Andrzej Zybertowicz stwierdził, że „wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, po rozmowach Okrągłego Stołu, gdy powiedział: podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”.

Dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w procesie cywilnym przeciwko prof. Zybertowiczowi. Sąd zobowiązał go do opublikowania przeprosin za swoje słowa w „Gazecie Wyborczej”.

- „Przepraszam za to, że podczas debaty oksfordzkiej na temat Okrągłego Stołu użyłem słów obraźliwych dla jego uczestników”

- ma brzmieć treść przeprosin.

W ocenie sądu, ich publikacja jest konieczna do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych 37 powodów. Wyrok nie jest prawomocny.

Decyzję sądu w rozmowie z portalem wPolityce.pl skomentował sam prof. Zybertowicz, który zapowiedział odwołanie.

- „Sędzia, co prawda nie do końca, ale przywrócił sprawie pewne proporcje. Odrzucił dwa roszczenia. W oryginalnie wnioskowanej treści przeprosin miałbym dokonać autoupokorzenia nazywając własne słowa haniebnymi. To przypisanie najpodlejszych złych intencji. W moim odczuciu to przypomina czasy stalinowskie, gdy niewinni ludzie przyznawali się publicznie do niepopełnionych czynów. W formule przeprosin określonych przez sąd tego upokarzającego określenia już nie ma”

- powiedział naukowiec.

Wskazał, że sąd zwrócił również uwagę, iż powodowie odrzucili propozycję mediacji.

- „Niepokoi mnie jednak fakt, że sąd dokonał pewnej interpretacji mojej wypowiedzi, która oceniała debatę oksfordzką, tak jakby chciał uregulować tryb prowadzenia dyskusji nt. przeszłości. Budzi to moje zastrzeżenia, bo gdyby okazało się, że koszt nakazanych przeprosin jest bardzo wysoki, dawałoby to tzw. efekt mrożący co do swobody wypowiedzi na temat ważnych punktów naszej wspólnej historii”

- ocenił prof. Zybertowicz.