"Miałem udar. Jestem na erce udarowej jednego z warszawskich szpitali. Podobno już żyję, choć w nocy nie było to takie pewne. Co dalej, zdecydują lekarze. Wszystkich pozdrawiam" - pisał na Twitterze Lis.

To już czwarty udar Tomasza Lisa. Dziennikarz przebywa obecnie w szpitalu, gdzie znajduje się pod opieką lekarzy.

"W szpitalu będę pewnie do końca tygodnia, a potem czeka mnie przeprowadzka do Anina na kolejne badania kardiologiczne. Jestem grzecznym pacjentem i robię wszystko, co mi się każą" - powiedział Lis.

W czwartek Lis podziękował zespołowi prof. Szumowskiego (który jest uznanym kardiologiem) za wykrycie wady serca i opiekę lekarską. Do słów Lisa odniósł się Szumowski.

"Pacjent jest pacjentem, niezależnie od tego, czy na stole operacyjnym leży święty, czy grzesznik, prezydent kraju czy więzień recydywista, sympatyk rządzących czy opozycji. Jak już ktoś założy szpitalną piżamę, to w gruncie rzeczy wygląda tak samo" - powiedział.

"To bardzo miło, że pan Tomasz Lis tak napisał, bo przecież nie musiał. Zatem dziękuję, że on dziękuje" - stwierdził także Szumowski.

"Ja już uważam, że niektórzy ludzie są chorzy z tych politycznych emocji. Widzę to zaskoczenie w komentarzach „o jeju, patrzcie, Lis leczył się u Szumowskiego”. No dajmy już spokój, nie można tak myśleć. Jak spotykamy się w szpitalu, to naprawdę są ważniejsze rzeczy, a te wszystkie dawne emocje, nie mają znaczenia, wydają się nieważne" - dodał.