W opinii prof. Szeremietiewa wizyta w Waszygtonie kanclerza Niemiec Olafa Scholza to w rzeczywistości kwestia „wezwania na dywanik” przez prezydenta USA Joe Bidena, niemieckiego przywódcy.

„Wydaje się, że administracja amerykańska będzie próbowała zdyscyplinować kanclerza Scholza i przypomnieć mu, że pozycja i siła, jaką obecnie dysponują Niemcy, w zasadzie powstała dzięki temu, że na pewnym etapie Stany Zjednoczone wzięły ich pod swoją kuratelę i sprawiły, że Berlin znów stanął na nogi” – przekonuje w wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi” Romuald Szeremietiew.

„Widać, że supermocarstwo, jakim są Stany Zjednoczone, próbuje budować – jeśli idzie o flankę wschodnią – nową architekturę bezpieczeństwa, w której Polska będzie odgrywała ważną rolę. To oznacza, że nasza rola wzrasta i widać, że środek ciężkości polityki amerykańskiej przesuwa się z zachodu Europy nad Wisłę” – podkreślił były szef resortu obrony.