W wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej europoseł Prawa i Sprawiedliwości, prof. Ryszard Legutko zwrócił uwagę, że „w historii Polski co jakiś czas, cyklicznie, mamy do czynienia ze zjawiskiem zwanym zdradą elit”.

- „Polega ono z grubsza na tym, że większa bądź mniejsza część warstwy teoretycznie najlepiej wykształconej, mającej najwięcej do powiedzenia w sprawach państwa zaczyna uważać, że będzie lepiej, jeśli będą nami rządzić inni”

- wskazał filozof.

Porównał ten „patriotyzm” do postawy Wandy Wasilewskiej czy Bogusława Radziwiłła. Wskazał, że część przedstawicieli polskiej inteligencji cechuje się z jednej strony pychą, a z drugiej „niesłychaną służalczością wobec rozmaitych podmiotów zewnętrznych”, przy jednoczesnej pogardzie do własnego narodu.

- „Jak PiS wprowadzał programy socjalne, to była niesłychanie wroga reakcja domorosłych arystokratów. Proszę sobie przypomnieć te wszystkie komentarze w stylu: to chamstwo, dostanie te 500 złotych, będzie się wciskać na plaże, będzie żreć jajka, będzie śmierdzieć"”

- przypomniał.

Przypominając, że wcześniej niepodległość była Polsce odbierana przy udziale Polaków podkreślił, że również dziś „rozgrywa się spór o suwerenność”.

- „Polacy są podzieleni w jakiejś proporcji. I jedni - na scenie politycznej reprezentowani przez opozycję - chcą oddać władztwo nad Polską instytucjom międzynarodowym, mówiąc najogólniej. Źródło suwerenności, czyli tego, kto podejmuje decyzje ma być poza Polską. Natomiast rząd i ci, którzy go popierają walczą o suwerenność”

- zauważył.

Dodał, że jedynym momentem, w którym elity czuły wdzięczność do robotników, był okres Solidarności.

- „Dzisiejsi intelektualiści, inteligencja nienawidzi własnego narodu i chciałaby, żeby tą hołotą - jak ją określają - rządzili inni. Dlatego tak kochają Unię Europejską”

- ocenił tłumacz dialogów Platona.