W rozmowie z Interią prof. Wojciech Roszkowski przyznał, że gdyby pisał podręcznik jeszcze raz, lepiej wyjaśniłby fragment, który został przez środowiska opozycyjne powiązany z in vitro. Podkreślił, że politycy opozycji narzucili „fałszywą i bałamutną” interpretację, która „służy rozdrażnieniu”.

- „To nie ja drażnię te dzieci, to nie autor podręcznika deklaruje brak miłości do tych dzieci, to ci politycy to zrobili”

- powiedział.

Zaznaczył, że krytykowany fragment nie odnosi się do in vitro.

- „Jeśli komuś to, co napisałem, kojarzy się tylko z in vitro, to jest to operacja pod tytułem manipulacja”

- podkreślił.

Kontrowersje wzbudził też fakt, że w podręczniku, który omawia wydarzenia do 1979 roku, znalazły się zdjęcia polityków Prawa i Sprawiedliwości. Historyk przypomniał, że umieszczono je w rozdziale „Demokracja, dialog i populizm”.

- „Ale czym mielibyśmy to zilustrować? Jakimi wyborami? W Australii? W PRL?”

- pytał autor.

- „Ja zdjęć nie wybierałem, ale je zaakceptowałem. Pewien sens w tym, że to były ostatnie wybory, zauważyłem. Uznałem, że jest w tym pewna racja chronologiczna. W tym nie było żadnej intencji partyjnej”

- dodał.