W wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi” prof. Roszkowski przyznał, że był zaskoczony intensywnością ataku, z jakim zmierzył się po publikacji „Historii i teraźniejszości”. Stwierdził, że wywołane publikacją nastroje dowodzą, iż „żyjemy w zupełnie nowych czasach”.

- „W pewnym momencie zastanawiałem się, czy nie trzeba wrócić do pisania pod pseudonimem. Ale to żart. Natomiast chcę podkreślić, że to nie ja się zmieniłem, to okoliczności się zmieniły, otoczenie się zmieniło”

- powiedział.

Pod pseudonimem prof. Wojciech Roszkowski pisał w czasach PRL-u. Wtedy też, ryzykując więzieniem, jako Andrzej Albert wydał w tzw. drugim obiegu podręcznik „Najnowsza historia Polski”.

Po wydaniu podręcznika do historii najnowszej w 2022 roku zderzył się z falą nienawiści, którą w głównej mierze sprowokował fragment interpretowany jako atak na metodę in vitro. Jego zdaniem to był jednak tylko pretekst.

- „Ja napisałem o produkcji dzieci, ale nie użyłem określenia in vitro, bo nie miałem tego na myśli. Ale wydaje mi się, że w tym ataku na podręcznik nie chodziło o in vitro. Tym, co zaniepokoiło krytyków, był wyraziście przedstawiony komunizm ze wszystkimi jego zbrodniami, nadużyciami, kłamstwami itd.”

- powiedział autor „Naszemu Dziennikowi”.

- „A to jest obecnie coraz mniej akceptowalne i warto się zastanowić, dlaczego dziedzictwo komunistyczne po upływie pokolenia od tak zwanego upadku komuny jest czymś godnym obrony”

- dodał.

Prof. Roszkowski wskazał ponadto, że Polskę zalewa obecnie „płynąca tym razem z Zachodu fala neomarksizmu, czyli marksizmu kulturowego połączonego z wykluczaniem religii”.