Trwa spór z Komisją Europejską, która stawia Polsce kolejne żądania dot. reformy wymiaru sprawiedliwości, uzależniając od nich wypłatę należnych nam środków z Funduszu Odbudowy. W rozmowie z „La Repubblica” szef polskiej dyplomacji był pytany, czy Polska jest gotowa spełnić kolejne żądania Brukseli.
- „Tak, jak instytucje władzy publicznej w Polsce muszą działać wyłącznie w sposób praworządny, czyli w ramach i granicach obowiązującego prawa, tak muszą tej samej zasady przestrzegać w swoich relacjach z instytucjami wspólnotowymi, które działają w granicach przekazanych im w Traktatach przez Polskę i inne państwa członkowskie kompetencji”
- oświadczył.
Wskazał, że spór pomiędzy Polską a Komisją Europejską wykracza poza kompetencje, które przyznano unijnym instytucjom w Traktatach.
- „Sprawa organizacji sądownictwa jest wyłączną kompetencją państw członkowskich, tymczasem Komisja Europejska uznała, że ma kompetencje do formułowania ocen jego organizacji. Uważam, że to jest naruszenie praworządności przez KE”
- podkreślił.
Zauważył przy tym, że unijne instytucje powinny zatroszczyć się o zakończenie wszczętej już pięć lat temu procedury przeciwko Polsce, która nie przyniosła żadnych rezultatów poza pogłębieniem podziałów między państwami i nieufności wobec samej UE.
Zaufanie do unijnych instytucji zostało w ostatnim czasie poważnie nadszarpnięte również z uwagi na skandal korupcyjny, którego jednym z bohaterów jest Ewa Kaili, do niedawna wiceszefowa PE. Rozmówca „La Repubblica” pokreślił, że aby to zaufanie odbudować, konieczne jest rzetelne dochodzenie, ale również reforma zasad wykonywania mandatu eurodeputowanego. W ocenie prof. Raua, należy zakazać łączenia funkcji europosła z udzielaniem płatnych konsultacji czy zasiadaniem w radach nadzorczych innych instytucji.
Szef MSZ odniósł się również do polsko-włoskich relacji po utworzeniu we Włoszech nowego rządu wskazując, że „przed Polską i Włochami otwiera się wyjątkowa perspektywa ukształtowania głębokiego strategicznego partnerstwa”.
- „Polska postrzega Włochy jako ważnego partnera i sojusznika w UE i w NATO. Włochy pokazały, co znaczy solidny partner, włoska pomoc dla Ukrainy jest nieoceniona i na pewno polityka bezpieczeństwa, w ramach NATO, jak i dwustronnie, będzie dla nas ważnym polem współpracy. Liczymy na wzmocnienie kontaktów politycznych i powrót do wzmocnionego dialogu politycznego”
- powiedział.
W wywiadzie nie zabrakło naturalnie wątków związanych z trwającą na Ukrainie wojną. Prof. Rau odniósł się m.in. do roli, jaką po wybuchu wojny odgrywają w Europie Niemcy. Zwracając uwagę na deklaracje Berlina, który chce przewodzić Europie podkreślił, że najpierw trzeba zweryfikować, czy Niemcy nadają się na przywódcę i ktoś tego przewodzenia od nich oczekuje.
- „Przywództwo musi być realizowane w oparciu o jakiś mandat. Ktoś musi ten mandat przyznać. Ten mandat musi mieć demokratyczną akceptację i społeczną ratyfikację. W przeciwnym razie możemy mieć do czynienia nie z przywództwem, lecz z hegemonią i dyktatem, a więc z przemocą i kolonialnym imperializmem”
- zauważył.
Wskazał, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz publicznie deklaruje, że Berlin chce przewodzić Europie w momencie, w którym „nikt nie chce Niemiec w tej roli widzieć, łącznie z niemieckim społeczeństwem”.
- „Niemcy w ostatnich latach wielokrotnie prowadziły politykę egoistyczną, skoncentrowaną na maksymalizowaniu własnych korzyści kosztem dobra wspólnego uczestników integracji europejskiej i interesów – w tym interesów bezpieczeństwa – swoich sojuszników. Wojna na Ukrainie jest sprawdzianem przywódczych aspiracji Niemiec i na razie trudno powiedzieć, żeby sprostali tym oczekiwaniom”
- podkreślił.
