Głosami posłów rządzącej koalicji, Sejm przyjął w środę uchwałę, w której stwierdzono, że „naruszenia konstytucji i prawa w działalności Trybunału Konstytucyjnego przybrały skalę, która uniemożliwia temu organowi wykonywanie ustrojowych zadań w zakresie kontroli konstytucyjności prawa, w tym ochrony praw człowieka i obywatela”. Podważono też sposób powołania trzech sędziów oraz stwierdzono, że Julia Przyłębska nie jest uprawniona do kierowania pracami Trybunału. Zaapelowano przy tym do sędziów TK o ustąpienie.

Goszcząc dziś na antenie Telewizji Republika, prof. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił, że przede wszystkim „ta uchwała jest niezgodna z Konstytucją”.

- „Dla Trybunału nie ma to – moim zdaniem – żadnych prawnych skutków, poza tym, że osłabia wiarygodność Trybunału, która jest w tej chwili niewielka”

- powiedział.

Zaznaczył, że niemożliwe jest też stwierdzenie przez Sejm nieważności orzeczeń TK.

- „Tutaj mamy taki zdumiewający fragment w tej uchwale. Mianowicie powiedziano, że jak ktoś przestrzega postanowień konstytucji, stosuje konstytucję, to się może to dla niego źle skończyć. Czym się może skończyć? Tego nie wyjaśniono, ale może się źle skończyć, dlatego że powiedziano tutaj, że uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa, może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu. Ale zasad legalizmu polega w tym przypadku na tym, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są powszechnie obowiązujące. W związku z tym powiedziano, krótko mówiąc, w tej uchwale – Sejm stwierdza, że jeśli ktoś przestrzega konstytucji, to może się to dla niego źle skończyć, zwłaszcza dla sędziów. To jest mistrzostwo świata”

- dodał konstytucjonalista.

Ocenił, że przyjęta przez rządzącą koalicję uchwała „jedynie pogłębia istniejący kryzys”.