Jak dodał, nie bardzo można sobie wyobrazić, żeby Niemcy byliby skłonni jako pierwszy kraj NATO oficjalnie otworzyć ogień do rosyjskich rakiet. Czy więc pozwoliliby, aby one spadały na polskie terytorium?
Do sprawy we wtorek na antenie Polskiego Radia 24 odniósł się także europosła PiS prof. Ryszard Legutko, podkreślając że Rosja nadal jest strategicznym partnerem Niemiec.
– Jeżeli chodzi o wpływy polityczne w środkowej i wschodniej Europie no to jest zawsze jakaś taka niepisana, czasami niestety spisana, jak wiemy, umowa między nimi, że oni się tymi wpływami dzielą – dodał eurpposeł.
Zauważył też, że politycy z Niemiec oraz innych krajów zachodnioeuropejskich "przyjmują takie niepisane założenie: my, czyli Zachód, czyli Unia i NATO nie możemy się tam pchać za bardzo, no bo to jest jednak rosyjska strefa wpływów".
Dodał też, że kraje Europy zachodniej w razie ewentualnej agresji Rosji na kraje bałtyckie – te obecnie są najbardziej zagrożone – nie są skłonne udzielić im pomocy, nawet pomimo zobowiązań w ramach sojuszu NATO.
Jak podkreślił prof. Legutki, "historia z tymi Patriotami jest dość szczególna". – Widać, że to są jakieś gry ze strony niemieckiej i tu dobrze, że polski rząd jednak tę sprawę przerwał – stwierdził eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.
– Nie może być tak, że tego typu broń nagle znajduje się na terenie Polski i nie jest podporządkowana systemowi polskiego dowodzenia – dodał europoseł .
- Żaden szanujący się kraj nie może na coś takiego pozwolić - podkreślił polityk PiS.
