Te słowa wywołały wśród polityków dosłownie furię i amok. Nie obyło się bez kolejnych fal ataku na profesora Krasnodębskiego. Odbyło się to na już tradycyjnej zasadzie, czyli z ponad pół godzinnej rozmowy wyrwano z kontekstu trzy zdania, ale trwało to aż pięć dni.

- Trzeba nic nie rozumieć, by sądzić, że niepodległość traci się jedynie wyniku militarnego podboju – dodał eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

- Z resztą dzisiejsze reakcje na moje słowa tylko to potwierdzają - dodaje.

- Uważam, że zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne. Oczywiście, Rosja jest brutalna, Rosja może wypowiedzieć nam wojnę. Ale Polacy wiedzą w sensie duchowym, czy psychologicznym, jak z takim niebezpieczeństwem się obejść. Putin nas nie dzieli, ale łączy. Natomiast Unia Europejska posługuje się innymi zupełnie środkami” - powiedział prof. Krasnodębski.

Dla przykładu Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej zarzucił europosłowi PiS „trywializowanie zagrożenia Putina”.

- Albo jest to skrajna głupota i nieodpowiedzialność, albo ukryta piąta kolumna Wschodu. Wtedy siedem lat PiS, który przesuwa nas z Europy Zachodniej bliżej Moskwy, przestaje dziwić - podzielił się swoją błyskotliwą refleksją Kierwiński.

Włodzimierz Czarzasty z Lewicy z kolei zarzucił prof. Krasnodębskiemu głupotę.

Profesor Krasnodębski odnosząc się do tych i innych pomówień stwierdza:

- Nie lekceważę zagrożenia siłą militarną ze strony Rosji ani imperializmu rosyjskiego. Znaczy to tylko tyle, że Polacy potrafią sobie z tym poradzić. Wiedzą, na czym to zagrożenie polega, jak możemy się bronić. Suwerenności jednak nie traci się wyłącznie w wyniku podboju militarnego. Suwerenność nie jest związana wyłącznie z kwestią wojny, wyniszczenia fizycznego. Suwerenność można utracić - jak przekonuje nas historia - na inne sposoby.

Krasnodębski uważa, że "zagrożenie ze strony Unii Europejskiej jest bardziej skomplikowane, że dzieli nas, a nie łączy”.

Odnosząc się do rozumienia suwerenności podkreśla, że „to możliwość samodzielnego podejmowania strategicznych, kierunkowych decyzji dotyczących gospodarki, systemu instytucjonalnego, kwestii wzorów kulturowych itd.”

- O ile zagrożenie ze strony Rosji łączy Polaków ponad podziałami, o tyle to (zagrożenie z Zachodu) nas dzieli, ponieważ jest trudniejsze do zidentyfikowania. W tym sensie zagrożenie jest większe – zauważa profesor.

- Jeśli ma powstać superpaństwo Unia Europejska to oczywistym jest, że poszczególne człony tego państwa nie będą już państwami suwerennymi – dodaje europoseł.

Odnosząc się do kształtu Unii Europejskiej podkreśla, że jako kraj „jesteśmy zwolennikami współpracy narodów europejskich”.

- Sprzeciwiamy się centralizacji Unii. Żaden polexit, żaden eurosceptycyzm… Nasze stanowisko jest eurorealistyczne – stwierdza.

Prof. Krasnodębski zdecydowanie odrzuca bezkrytyczne podejście do decyzji i pomysłów urzędników unijnych, które w większości są sterowane z Berlina. Czemu dowód daje panika opozycji po jego słowach, a w Polsce mam siły polityczne, „które uważają Unię za jakieś bóstwo” i dla nich „żadne jej tendencje nie mogą być krytykowane” - zauważa.

Poniżej cała rozmowa z profesorem Zdzisławem Krasnodębskim.