Wczoraj na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowano raport o stratach Polski w czasie niemieckiej okupacji, które oszacowano na 6 bilionów 200 miliardów zł. Niemiecki rząd wciąż utrzymuje jednak, że temat reparacji został zamknięty w 1953 roku i Polska nie ma podstaw, aby ubiegać się o odszkodowania. Sprawę skomentował w rozmowie z PAP prof. Zdzisław Krasnodębski, który przekonuje, że Berlin doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, iż oświadczenie Bolesława Bieruta z 1953 roku nie może być traktowane jako wyraz suwerennej decyzji Polski i jest nieważne w świetle prawa międzynarodowego.

- „Nigdy nie doszło też do zadośćuczynienia indywidualnym ofiarom wojny. Wszelkie wypłaty odbywały się na zasadzie dobrowolności, a nie uznania prawnej zasadności roszczeń. Trąbiąc o swojej moralno-politycznej odpowiedzialności, Niemcy wypierały się jednocześnie swojej odpowiedzialności prawnomiędzynarodowej. Werbalne deklaracje pozostawały i pozostają w sprzeczności z realnymi działaniami, co widać na kompromitującym Niemcy przykładzie Polski”

- stwierdził europoseł PiS.

Prof. Krasnodębski zaznaczył, że sprawa reparacji nie została rozwiązana również w traktacie dwa plus cztery ani w traktacie o przyjaźni i dobrej współpracy polsko-niemieckiej z 1991 roku.

- „Polska mogła oczywiście w tym traktacie te żądania dotyczące reperacji sformułować. Wszyscy jednak wiemy, że brak tych żądań wynikał z presji, czy szantażu politycznego, ze strony Niemiec. Kolejne polskie rządy nie podejmowały tego problemu. Tym bardziej ważne, żeby się to stało teraz”

- ocenił socjolog.

Rozmówca PAP zaznaczył, że droga do uzyskania odszkodowań od Niemiec „będzie trudna, ale nie należy z niej rezygnować”.