W rozmowie z portalem DoRzeczy.pl europoseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Karol Karski komentował postulat odejścia od zasady jednomyślności w Unii Europejskiej, który niedawno podniósł m.in. europoseł Guy Verhofstadt w czasie organizowanego przez Rafała Trzaskowskiego Campusu Polska Przyszłości.

- „Unia Europejska jest organizacją zrzeszającą 27 państw członkowskich i każde z tych państw ma prawo mieć swoje własne interesy i rację stanu, czyli jego pierwszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i dobrobytu własnych obywateli”

- podkreślił prof. Karski.

- „Jeśli zlikwidujemy zasadę jednomyślności, zablokujemy decyzyjność suwerennych państw, to de facto uczynimy z Unii Europejskiej jedno państwo, a to naprawdę niebezpieczne, zwłaszcza, że procedura wyboru władz UE jest niedemokratyczna”

- dodał.

Prawnik wskazał, że w organizacjach gospodarczych dopuszczalnym jest, aby bogatszy członek miał większy wpływ na całość. Unia Europejska ma jednak kompetencje polityczne, dlatego musi obowiązywać w niej zasada suwerennej równości.

- „Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, kto i dla czyjego dobra rządziłby w UE, gdyby była jednym państwem?”

- zapytał polityk.

Prowadzący rozmowę dziennikarz zauważył, że na to pytanie odpowiedział sam Verhofstadt, który jednoznacznie wskazał na niemieckie przywództwo.

- „Dziś widzimy, jak wyglądałaby UE, gdyby rządziły Niemcy. Mielibyśmy np. wspólnotę opartą na rosyjskim gazie, na którym najwięcej zarabiałby Berlin, ale jednocześnie cała Europa byłaby uzależniona od Moskwy i Berlina, a ceny, jak w każdym monopolu, byłyby wysokie i wciąż by rosły. Widzimy jak się kończy kolejne już w historii niemiecko-rosyjskie szaleństwo”

- wyjaśnił prof. Karski.