Jak zauważa prof. Górski w Brukseli i wokół niej toczy się obecnie „wielka gra” – „i chyba właśnie dlatego w Polsce na ten temat cicho, bo jak zwykle zaczniemy się interesować w momencie, kiedy zostanie nam tylko protestować”.

„Oto bowiem kierowani własnym interesem (no bo niby czyim mieliby się kierować) Niemcy, walczą właśnie o to, aby Bruksela przejęła de facto kontrolę nad krajowymi budżetami. Rzekomo pod pozorem "stabilizacji finansowej" Unii i opanowania "problemów fiskalnych" krajów członkowskich”- pisze były sędzia Trybunału Stanu.

Zdaniem Grzegorza Górskiego Niemcy „prą na siłę do tego rozwiązania, bo mają świadomość tego, że za chwilę będzie trzeba oddawać to, co wypompowali z innych krajów przez minione ćwierć wieku, więc już robią wszystko, żeby do tego nie dopuścić”.

Głównymi oponentami Berlina w tym zakresie są według prof. Górskiego - Francja, Włochy i Hiszpania. „A gra idzie o to, czy powstanie realny mechanizm sfederalizowania Europy pod butem niemieckim - pod atrakcyjną nazwą - Pakt Stabilizacji i Rozwoju”.

„Polska jest kluczem w tej grze, także dlatego że osiągnięta pozycja ekonomicznego tygrysa Europy przy naszej skali, jest jest głównym przedmiotem łowów niemieckich. Podporządkowanie Niemcom naszych finansów publicznych oraz naszej gospodarki w takim stopniu, jak to było przed 2015 rokiem i wciągnięcie nas na siłę do ERM 2 (przedsionek Euro) to najważniejszy cel Berlina. I najważniejsze zadanie do zrealizowania przez Donalda Tuska” – stwierdza Grzegorz Górski.

 „I - jak to mówił marny klasyk - O TO SĄ TE WYBORY. O gigantyczną kasę i o to, aby naszych polskich barkach, tak jak niegdyś, niemiecka Europa mogła się pobawić jeszcze kilka kolejnych lat w dobrobyt. Zwykła historia z rozrywki - zawsze muszą być jacyś Murzyni albo Polacy, żeby im żyło się lepiej. Mamy naprawdę o co walczyć” – konstatuje prof. Górski.