Prof. Flis pytany w rozmowie z Onetem, czy wynik jaki obecnie uzyskuje Konfederacji stanowi przełom na polskiej scenie politycznej.

Bez przesady. Owszem, Konfederacji rośnie, bo zawsze przed wyborami pojawiają się takie nastroje, że szuka się czegoś nowego, cokolwiek miałoby to być. Ale te nieco ponad 15 proc. dla Konfederacji to na pewno nie jest żadne wywrócenie stolika. Oni nawet nosem do blatu tego stolika nie sięgają – stwierdził ekspert.

- Przypomnę, że Kukiz przed wyborami, w lipcu 2015 r. dobijał w sondażach do 17 proc., a przy urnach dostał o połowę mniej – dodał.

Profesor komentował dla Onetu wyniki sondaży pracowni Social Changes i IBRiS, w których Konfederacja uzyskała w okolicach 16 procent poparcia.

Zjednoczona Prawica uzyskała w nich stały wynik na poziomie 35 proc., a około 29 proc., przy czym poparcie dla partii rządzącej rośnie, a dla KO spada.

Jak zauważa dalej ekspert Konfederacji zdecydowanie sprzyja silna polaryzacja polskiej sceny politycznej, a jej końcowy wynik w wyborach parlamentarnych jest ciężki do przewidzenia.

Faktem jest, że gdybyśmy w Polsce mieli kiedykolwiek szansę na jakąś wielką koalicję powyborczą, jak w Niemczech — czyli w naszych warunkach nierealną koalicję PiS-PO – to wszelkie nowinki typu Konfederacja skończyłyby na politycznym marginesie – podkreślił prof. Flis.

- Tak jak na marginesie skończyły w Niemczech partie takie, jak Die Linke czy AfD – dodał.

Ekspert określił też Konfederację jako "TUP" (Tymczasowe Ugrupowanie Protestu), skazując tym samym na słabości tego ugrupowania.

Widać u nich szereg słabości, szereg rozbieżnych celów poszczególnych polityków – uważa profesor.

- Może się okazać, że Konfederacja skończy jako coś, co ja nazywam "TUP”.

Ekspert zwraca uwagę, że brylowanie w mediach i przyciąganie ich uwagi robieniem jest stosunkowo łatwe dla robienia „wielkiego show politycznego”.

- Trudniej przekuć to w realne, twarde poparcie – stwierdza.