Komentując sytuację w rozmowie z portalem wPolityce.pl, prof. Henryk Domański, socjolog z PAN, ocenił, że główną przyczyną rozłamu są względy personalne. – „Głównym powodem tego rozbicia Polski 2050 to są według mnie jednak sprawy osobiste. To, że Hennig-Kloska nie chce się pogodzić z porażką, widocznie oczekiwała czegoś innego. Jedyne wyjaśnienie jest właśnie takie, że tutaj względy osobiste zadecydowały” – stwierdził.

Profesor użył przy tym mocnych słów pod adresem części polityków opuszczających ugrupowanie. – „Można by określić ich mianem przechrztów. Zarówno Zalewski, jak i Petru, i tam jeszcze można dodać kilka innych osób, to są takie postaci, które zawsze zmierzają tak jak ćma do ognia, chcą być w dalszym ciągu zostać w polityce” – powiedział Domański.

Zdaniem socjologa, w krótkiej perspektywie rozłam nie zachwieje większością rządową. – „Żadnych konsekwencji w tej chwili nie będzie dla obozu rządzącego z tego względu, że ci posłowie (…) będą głosować tak, jak głosowali do tej pory” – ocenił.

Jednocześnie wskazał, że sytuacja może być sygnałem ostrzegawczym dla premiera Donalda Tuska. – „Partia, która zadecydowała o tym, że ta koalicja w ogóle powstała, rozpada się. Z tego punktu widzenia to jest sygnał dla Tuska, że trzeba coś zrobić” – podkreślił.

W jego ocenie przed premierem stoi także problem natury personalnej: co zrobić z ministrami powiązanymi z odchodzącą grupą. – „Tusk ma problem, co zrobić z ministrami. (…) Ta decyzja będzie trudna, a musi coś z tymi ministrami zrobić, zwłaszcza że Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że odbiera tamtym ministrom rekomendację” – zaznaczył.

Powstanie klubu „Centrum” oznacza formalne osłabienie Polski 2050 w Sejmie. Nowa formacja deklaruje kontynuację współpracy w ramach koalicji rządzącej, jednak nie jest jasne, czy w przyszłości część jej członków nie zdecyduje się na przejście do Koalicji Obywatelskiej.