Sejm uchwalił w piątek nowelizację Prawa oświatowego regulującą zasady działalności organizacji i stowarzyszeń w szkołach oraz przedszkolach, która ma dać większe kompetencje radom szkół i rodzicom. W myśl ustawy organizacje pozarządowe, które będą chciały prowadzić zajęcia w szkołach lub przedszkolach, będą musiały najpierw wysłać ofertę dyrektorowi szkoły, a ten będzie musiał uzyskać zgodę rady rodziców i rodziców niezrzeszonych na umożliwienie organizacji takich zajęć w swojej placówce. Następnie opinie te będą musiały zostać przekazane do kuratorium oświaty, które będzie miało miesiąc na ewentualne zablokowanie zajęć.
Ustawa jest mocno krytykowana przez polityków opozycji, do czego odniósł się dziś na antenie Radia Gdańsk minister edukacji i nauki.
- „Nie rozumiem tylko, i stawiam pytanie wszystkim, którzy ją krytykują (nowelizację ustawę – przyp. red.), dlaczego mielibyśmy nie wiedzieć, my rodzice, czego organizacje pozarządowe chcą uczyć w szkołach nasze dzieci?”
- pytał prof. Czarnek.
Wskazał, że jeśli jakieś organizacje nie chcę informować rodziców i kuratoriów o przekazywanych uczniom treściach, mogą organizować swoje zajęcia w miejscach należących np. do samorządu, ale nie w placówkach nadzorowanych przez kuratora oświaty.
- „To jest tak proste i logiczne, że ten krzyk i ten napastliwy atak ze strony opozycji świadczy tylko o tym, że jest zaprogramowaną opozycją genderowskich rewolucjonistów, którzy chcą wejść do polskich szkół”
- stwierdził minister.
Zdaniem prof. Czarnka „opozycja jest przedstawicielem, i to w głównym swoim nurcie platformerskim czy lewicowym, rewolucjonistów genderowskich, którzy nie życzą sobie, żeby ktokolwiek sprawdzał, czego uczą lewackie organizacje pozarządowego, w takich miastach, jak Gdańsk, Warszawa czy Poznań”.
