Po spotkaniu z wyborcami 15 maja 2025 r. w Siemianowicach Śląskich Karol Nawrocki bardzo źle się poczuł. Nie był w stanie samodzielnie dotrzeć do autokaru, miał atak wymiotów i drgawki, a całego zdarzenia w ogóle nie pamiętał.
„Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np., że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć” – powiedział Nawrocki.
Całe zdarzenie zostało opisane w książce prof. Andrzeja Nowaka pt. „Skąd się wziął Karol Nawrocki?”.
Szymon Hołownia stwierdził, że uważa te doniesienia za „totalne banialuki”.
„Po co takie rzeczy opowiadać? No przecież jeżeli by było zatrucie… Byłem dwa razy kandydatem w wyborach prezydenckich. Wiem, jak w to się gra” – powiedział były marszałek Sejmu.
„Naprawdę nie wiem, po co takie rzeczy dzisiaj wyciągać. To znaczy, jeżeli to był rzeczywiście faktor w kampanii i ma być to coś więcej niż opowieść na polityczny sezon ogórkowy, która ma przeholować jakoś mit niezwyciężonego prezydenta... Tylko po co mu to jest potrzebne? On i tak ma zaufanie ludzi i tak jest politykiem, który dzisiaj karty rozdaje. Ja to uważam za jakieś totalne banialuki. Gdyby było inaczej, to mielibyśmy z tego naprawdę grubą aferę, bo powinniśmy mieć” – dodał.
