Obszerny artykuł na ten temat pojawił się m.in. na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung. W gazecie tej zacytowano słowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który powiedział: „Z Banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie”.
Nawiasem mówiąc, Kosiniak-Kamysz powtórzył dawne słowa Jarosława Kaczyńskiego na ten temat.
„Była to bezpośrednia riposta pod adresem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który w niedzielę zgłosił do parlamentu projekt ustawy o utworzeniu narodowego miejsca pamięci” – pisze na łamach FAZ korespondent tej gazety Stefan Locke.
„W Polsce obóz narodowo-konserwatywny natychmiast się zmobilizował” – zauważył Locke. Jego zdaniem polscy politycy narodowi i konserwatywni „zdali sobie sprawę, że na historycznym konflikcie między obydwoma krajami można zbudować kapitał polityczny”.
„Popularność (prezydenta Karola) Nawrockiego osiągnęła rekordowy poziom po tym, jak odebrał Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego. Liczba Polaków, którzy są przeciwni przystąpieniu Ukrainy do UE, wzrosła do 60 procent” – podkreślił Locke.
„Prezydent Nawrocki, który już rok temu podczas kampanii prezydenckiej podsycał niechęć wobec ukraińskich uchodźców, wykorzystuje teraz spór, by w wyborach parlamentarnych w 2027 roku osiągnąć swój cel – obalenie znienawidzonego przez niego rządu Donalda Tuska” – czytamy.
O sporze polsko-ukraińskim możemy przeczytać także na łamach Berliner Zeitung. Publicysta Nicolas Butylin pisze na łamach tej gazety, że kwestie historyczne mogą być poważną przeszkodą w uzyskaniu polskiego poparcia dla przystąpienia Ukrainy do UE.
„Po raz pierwszy członek polskiego rządu grozi otwarcie zablokowaniem przystąpienia Ukrainy do UE z powodów historycznych” – zauważył Butylin.
„Przesłanie jest jasne: dla Warszawy rozliczenie się z przeszłością stało się już jednym z politycznych warunków przystąpienia do UE” – czytamy.
Jego zdaniem naciski Polski w sprawie honorowania Bandery stanowią na Ukrainie element „ingerencji w suwerenność”. Autor ten uważa, że spór może wyjść poza ramy polityki historycznej.
„Kosiniak-Kamysz oświadczył, że Polska na razie nie będzie dostarczać więcej myśliwców MiG-29. Powodem miała być nieudana wymiana technologiczna” – czytamy.
„Jednocześnie Polska pozostaje dla Ukraińców niezbędna. Większość zachodnich dostaw broni, przepływów handlowych i połączeń logistycznych nadal przebiega przez terytorium Polski. Z drugiej strony, jak twierdzą ukraińscy eksperci ds. bezpieczeństwa, bezpieczeństwo Polski zależy dziś bardziej niż kiedykolwiek od silnej Ukrainy” – czytamy dalej.
