23 maja sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Jacka Najdera na ambasadora przy NATO. Prezydent Andrzej Duda oświadczył jednak, że nie podpisze tej nominacji. Wyjaśnił, że kandydatura nie była z nim konsultowana i jej nie zaakceptował. Rząd Donalda Tuska jednak, jak już wiele razy to udowadniał, kompetencjami prezydenta się nie przejmuje. W niedzielę rzecznik MSZ Paweł Wroński poinformował o zakończeniu misji czterech polskich ambasadorów. Chodzi m.in. o ambasador we Włoszech Annę Marię Anders oraz właśnie o stałego przedstawiciela Polski przy NATO Tomasza Szatkowskiego.
Do sprawy odniósł się na antenie Telewizji wPolsce minister Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta, który przypomniał, że zgodnie z art. 133 Konstytucji, to prezydent powołuje i odwołuje ambasadorów. Minister spraw zagranicznych ani premier takich kompetencji nie mają, a mogą jedynie wezwać ambasadorów do kraju.
- „Mamy do czynienia z kolejnym rozwiązaniem siłowym. Ono się wpisuje w pokaz siły ekipy Donalda Tuska: przejęcie mediów publicznych, bezprawne zmiany w prokuraturze, próba wymiany kilkudziesięciu polskich dyplomatów”
- powiedział minister Kolarski.
Wskazał przy tym na konsekwencje obecnych działań resortu Radosława Sikorskiego.
- „To bardzo zła polityka, ponieważ ona stawia na szwank nasze bezpieczeństwo”
- stwierdził.
Gość Telewizji wPolsce przypomniał, że ambasador Szatkowski „przygotowywał od wielu miesięcy polskie stanowisko na szczyt (NATO - red.), pracował nad jego konkluzjami”.
- „Odwołanie go nie służy realizacji naszych interesów, nie służy realizacji naszej polityki bezpieczeństwa”
- wskazał.
