Prof. Szeremietiew komentował wczorajszą katastrofę lotniczą w Rosji w rozmowie z portalem wPolityce.pl. Red. Edyta Hołdyńska pytała go, czy wierzy w śmierć szefa Grupy Wagnera.
- „Nie wiem czy żyje. Można skomentować to humorystycznie, że zabili go i uciekł. To jest właśnie ten problem, że to bardzo ciężko stwierdzić. Wiemy tyle, ile Rosja nam pokazała”
- powiedział.
- „Rozbił się samolot. Czy spadł dlatego, że był wypadek, czy spadł dlatego, że go strącili? Jeżeli go strącili, to kto?”
- dodał.
Wskazał, że wydarzenia te dowodzą, iż pogłębia się kryzys w strukturach rosyjskiej władzy. Zwrócił uwagę, że jeśli Prigożyn zginął, to wcale nie musi oznaczać, że zamach zlecił Putin. Mógłby on również posłużyć przeciwnikom Putina do wywołania kolejnego buntu wagnerowców.
- „Nic nie jest pewne, a już najmniej jest pewne to, co Rosjanie ogłaszają oficjalnie”
- podkreślił.
