W drodze do Rzymu prezydent Andrzej Duda opowiedział o swoim spotkaniu z prezydentem Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa.
- „To była długa i ciekawa rozmowa. Był to wywód o sytuacji w Europie i poza Europą. Rozmawialiśmy też o sytuacji w północnej Afryce. Rozmawialiśmy o wpływie wojny, którą rozpoczęła Rosja na Ukrainie, na sytuację również w Ameryce Południowej, o kryzysie żywnościowym, który zagraża w wyniku problemów z wyeksportowaniem ukraińskiego zboża do Afryki czy Ameryki Południowej. To olbrzymi problem”
- relacjonował.
Podkreślił, że mówił o potrzebie przyznania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej, co byłoby symbolem otwarcia Europy dla Ukrainy. W ten sposób, wskazał prezydent, Zachód dałby Rosji jasny sygnał, że to Ukraina ma prawo decydować o tym, do której wspólnoty chce należeć.
- „Dzisiaj swoją walką pokazują, że nie chcą być w rosyjskie strefie wpływu, chcą mieć suwerenne państwo. (…) Zgodziliśmy się, że nie można pozwolić, by Rosja pokonała Ukrainę”
- powiedział.
Andrzej Duda zapowiedział, że również swoich rozmówców we Włoszech będzie nakłaniał do zgody na status kandydata dla Ukrainy.
