W ramach trwającej wizyty w Stanach Zjednoczonych, prezydent Andrzej Duda spotkał się z amerykańską Polonią w Chicago, której dziękował za zabieganie o polskie interesy. Zwrócił uwagę na wystąpienie prezydenta USA Donalda Trumpa na konferencji CPAC, gdzie dziękował Polakom za otrzymane głosy.
- „Wiecie państwo, co to znaczy? To znaczy, że zaczęto się z państwem liczyć i o to tak bardzo wiele razy prosiliśmy”
- zauważył Andrzej Duda.
- „Tak niezwykle ważne zawsze było to i zawsze o to apelowaliśmy, byście tutaj w Stanach Zjednoczonych, w najmocniejszym na świecie mocarstwie, gdzie w wielu przypadkach przesądza się o losach świata tam właśnie w Gabinecie Owalnym czy na Kapitolu, żebyście tutaj się liczyli i żeby w związku z tym liczono się z państwem, z waszym głosem, z waszymi oczekiwaniami i z waszymi żądaniami. I to się dzieje”
- dodał.
Prezydent mówił również o wojnie na Ukrainie.
- „Dzisiaj Rosja wróciła do swoich imperialnych ambicji, znowu chce zagarniać inne państwa i podporządkowywać sobie inne narody. Dzisiaj robi to na Ukrainie. Bardzo ważne jest to, aby jak najszybciej doprowadzić do pokoju i stabilizacji w naszej części Europy. To jest dzisiaj fundamentalnie istotne, by na Ukrainie przestali ginąć ludzie, byśmy my w Polsce nie widzieli tych zapłakanych matek z dziećmi. Byśmy my w Polsce nie oglądali wdów. Nie oglądali córek, które płaczą za swoimi ojcami, którzy zginęli na froncie na Ukrainie. Jest ich niestety wciąż bardzo wiele”
- podkreślił.
Zaznaczył jednak, że trzeba dążyć do trwałego pokoju.
- „Tak, trzeba zatrzymać ten rozlew krwi. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Ale pokój, który zostanie zawarty, musi być takim pokojem, który będzie trwały i z punktu widzenia Polski będzie pokojem bezpiecznym”
- powiedział.
Zastrzegł przy tym, że „nie ma dzisiaj takiej obawy, by Polska została niedługo napadnięta.”.
- „Ale jeżeli ktoś to zlekceważy, co dzisiaj dzieje się na Ukrainie, jeżeli ktoś pozwoli Rosji po cichu odbudować swój potencjał militarny, wyciągając wnioski z tej porażki i kompromitacji, która ich dotyka na Ukrainie, to za parę lat Rosja może być naprawdę groźna”
- przestrzegł.
