Kluczowym wątkiem poruszonym przez prezydenta RP była obserwacja, że w przemówieniach polityków zachodnich, kiedy mowa jest o wydarzeniach sprzed 80 lat, konsekwentnie unika się użycia słowa "Niemcy", zastępując je eufemizmem "naziści". Duda zadaje w związku z tym retoryczne pytanie: "Kto to byli naziści? Kosmici?"
W ocenie prezydenta jest to celowy zabieg, mający na celu zatarcie jednoznacznego powiązania między zbrodniami wojennymi a tożsamością narodową Niemców. Jak podkreślił Duda, od dziesięcioleci Niemcy prowadzą spójną politykę historyczną, szczególnie widoczną w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie aktywnie wprowadzają własne instytucje edukacyjne propagujące określony, korzystny dla siebie, sposób postrzegania, a tym samym zakłamywania, przeszłości.
Zdaniem Andrzeja Dudy takie działania są niezwykle niebezpieczne, gdyż uniemożliwiają pełne rozliczenie się Niemiec z ich zbrodniczą rolą w II wojnie światowej. Zastępowanie pojęcia "Niemcy" określeniem "naziści" pozwala, według prezydenta, na unikanie odpowiedzialności za agresję, okupację i liczne ludobójstwa dokonane przez III Rzeszę.
Obalenie rządu Jana Olszewskiego
Odnosząc się do przemian ustrojowych w Polsce w 1989 roku, Andrzej Duda odrzucił zarzuty, jakoby "okrągły stół" i częściowo wolne wybory były aktem zdrady. Ocenił, że w tamtym momencie było to możliwe do osiągnięcia, co dało przykład innym krajom regionu, choć zaznaczył, że "nie wszędzie udało się bez strzałów komunizm zakończyć".
Prezydent wyraził żal, że rząd Jana Olszewskiego, podejmujący próbę rozliczenia się z komunistyczną przeszłością, nie został kontynuowany. Jego zdaniem, mogłoby to przynieść mniejsze cierpienia Polaków i szybsze przekształcenie się kraju w państwo zamożne, w którym "konfidenci byliby nazwani konfidentami i wyeliminowani z życia publicznego".
Bałamutna polityka obozu Donalda Tuska
Prezydent Duda odniósł się również krytycznie do wielu obecnych graczy na polskiej scenie politycznej, którzy "wielokrotnie się przemalowywali" - raz będąc wierzącymi, innym razem zwalczając Kościół, raz liberalnymi, a innym razem postkomunistycznymi. Niektórzy z nich, jak podkreślił, nawet dołączali do Samoobrony.
Ostry ton prezydenta pojawił się także, gdy mówił o działaniach opozycji wobec rządu Zjednoczonej Prawicy. Skrytykował on w szczególności Donalda Tuska i jego zwolenników, zarzucając im "całkowicie bałamutną politykę kłamstwa w żywe oczy". Duda przypomniał, jak niedawno jeszcze politycy Koalicji Obywatelskiej obrażali polskie służby ochraniające granicę polsko-białoruską, a teraz nagle deklarują chęć obrony granic.
Prezydent wezwał przy tym opozycję, by w końcu przeprosiła za swoje wcześniejsze wypowiedzi i działania, stwierdzając, że nigdy dotąd nie usłyszał od nich takich słów. Krytykując te praktyki, Duda podkreślił, że jest to "całkowicie bałamutna polityka", oparta na "kłamstwie w żywe oczy". Prezydent wyraził nadzieję, że Polacy, jako naród inteligentny, dostrzegą tę manipulację i zakłamanie ze strony Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.
- Słyszał pan, żeby kiedykolwiek oni powiedzieli "przepraszam" do tej pory? Donald Tusk w 2011 w kampanii prosto w kamerę obiecywał, że wiek emerytalny nie będzie podwyższony, po czym kilka miesięcy później jako premier siedział na trybunie sejmowej, kiedy wiek emerytalny był podwyższany. Nigdy nie usłyszałem "przepraszam" ani od niego, ani od Bronisława Komorowskiego, który podpisał tę ustawę - powiedział prezydent do prowadzącego wywiad redaktora Michała Rachonia.
Mocne wystąpienie Andrzeja Dudy w Telewizji Republika stanowi ważny głos w obronie prawdy historycznej oraz krytyki polityki historycznej Niemiec i części polskiej opozycji. Prezydent jasno daje do zrozumienia, że nie zaakceptuje prób zamazywania roli Niemiec w zbrodniach II wojny światowej ani instrumentalnego wykorzystywania wydarzeń z przeszłości do bieżących gier politycznych.
To stanowisko prezydenta jest niezwykle istotne dla kształtowania świadomości historycznej Polaków i budowania rzetelnego obrazu roli naszego kraju oraz jego sąsiadów w XX-wiecznej historii. Andrzej Duda daje wyraźny sygnał, że nie pozwoli na relatywizowanie czy manipulowanie tą częścią naszej przeszłości, wymagając od wszystkich rzetelności i odpowiedzialności.
