Prezydent Andrzej Duda, wspólnie z premierem Donaldem Tuskiem składa wizytę w Stanach Zjednoczonych. Głównym tematem rozmów jest trwająca na Ukrainie wojna i przygotowania do odpowiedzi na potencjalną agresją ze strony Rosji przeciwko Sojuszowi Północnoatlantyckiemu. Po godz. 17 prezydent spotkał się z liderem większości w amerykańskim Senacie Charlesem Schumerem i liderem mniejszości Mitchem McConnellem. Następnie udał się na spotkanie ze spikerem Izby Reprezentantów Michaelem Johnsonem. Kolejnym punktem programu była rozmowa z liderem mniejszości w Izbie Reprezentantów Hakeemem Jeffriesem.
Po tych rozmowach Andrzej Duda spotkał się z dziennikarzami przed gmachem Kongresu.
- „Z satysfakcją przyjąłem bardzo pozytywne odniesienie się amerykańskich kongresmenów do propozycji, którą zgłosiłem, żeby w NATO minimalne wydatki na obronność podnieść z 2 do 3 proc. PKB państw sojuszniczych”
- oświadczył.
Prezydent podkreślił, że najważniejszy przekaz dotyczy tego, iż niezależnie od tego, kto obecnie sprawuje władzę w Polsce i Stanach Zjednoczonych, relacje obu państw „są znakomite”.
- „Budujemy te relacje; te 25 lat obecności Polski w NATO, ten cały czas po 1989 roku, kiedy budujemy ten sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, to wszystko pokazuje te bardzo silne więzi”
- zauważył.
Relacjonując swoje rozmowy Andrzej Duda podkreślił, że zwracał uwagę, iż jeśli rosyjski imperializm nie zostanie powstrzymany na Ukrainie, to stanie się jeszcze groźniejszy. Dlatego dla bezpieczeństwa Europy tak ważne jest zwycięstwo Ukrainy.
- „Dzisiaj tylko to, że ukraińska armia będzie dysponowała nowoczesną, zachodnią i amerykańską technologią walki i obrony może dać Ukrainie możliwość przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść”
- podkreślił.
