- „Europejskie stanowisko wobec Pana Putina, jak i nałożone sankcje, spowodowały odpowiedź. Rosyjski lider mówił jasno: Jeśli to zrobicie ja zrobię to samo. Putin używa wszystkich dźwigni i każdej broni po swojej stronie. Nie chcemy takiego rozwoju sytuacji, ale mamy w Europie to co mamy”

- mówił turecki przywódca.

- „Europa szykuje się na trudną zimę. Turcja nie ma problemu w kwestii gazu”

- dodawał.

W czasie konferencji Erdogan odniósł się również do napięć pomiędzy Turcją a Grecją na Morzu Egejskim. Podkreślił, że „Ateny zdają sobie sprawę z determinacji Turcji”.

- „Z tego powodu nie podejmują już kroków wymierzonych w eskalację”

- podkreślił.

- „Myślę, że Ateny przeanalizują teraz przyszłe kroki w relacjach z Turcją. W przeciwnym razie tak jak mówiłem wcześniej, uderzenie może być zadane w każdej chwili”

- dodał.

W ten sposób prezydent Turcji nawiązał do swojej wypowiedzi sprzed trzech dni, kiedy to ostrzegał, że Grecja zapłaci „wysoką cenę”, jeśli będzie „nękać” tureckie samoloty nad Morzem Egejskim.

Wedle władz Turcji, Grecja militaryzuje wyspy na Morzu Egejskim, łamiąc traktaty podpisane po I i II wojnie światowej.

- „Twoja (Grecjo - red.) okupacja wysp nie jest dla nas wiążąca. Kiedy nadejdzie czas, zrobimy to, co konieczne. Możemy przyjść nagle pewnej nocy”

- groził Erdogan.