Tokajew brał udział w posiedzeniu Międzynarodowego Forum Ekonomicznego, które miało miejsce w Sankt Petersburgu. Siłą rzeczy obecny na nim był również Putin.
- Szacuje się, że gdyby prawo narodów do samostanowienia zostałoby wdrożone w rzeczywistości, na ziemi istniałoby ponad 500 lub 600 państw zamiast 193 państw członkowskich ONZ; oczywiście zapanowałby chaos. Z tego powodu nie uznajemy Tajwanu, Kosowa, Osetii Południowej czy Abchazji. I najprawdopodobniej zasada ta zostanie zastosowana do bytów quasi-państwowych, jakimi naszym zdaniem są Ługańsk i Donieck - powiedział Tokajew.
Do mediów nie dotarła informacja o reakcji Putina na te słowa, niewątpliwie jednak stanowią one duże rozczarowanie. Kazachstan już na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę bardzo dystansował się od moskiewskich planów imperialnych.
Warto także pamiętać, że jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie, wśród rosyjskich polityków pojawiać się zaczęły głosy, że Kazachstan to prastare ruskie ziemie. Zapewne w Kazachstanie panuje zatem przekonanie, że kraj ten jest następny w kolejce, także ze względu na długotrwałe silne wpływy rosyjskie w polityce kazachskiej za sprawą wieloletniego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa.
Putin w swoim przemówieniu na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym zaatakował Zachód za nałożenie na Rosję sankcji.
- Kiedy wygrali Zimną Wojnę, Stany Zjednoczone ogłosiły się przedstawicielami Boga na ziemi, ludźmi, którzy nie mają żadnych zobowiązań – tylko interesy - stwierdził.
- (...) ogłosili te interesy świętymi. Teraz jest to ruch jednokierunkowy, co powoduje brak stabilności na świecie - dodał.
