„W wariancie podstawowym deficyt roczny funduszu emerytalnego wyrażony w procencie PKB rośnie z poziomu 2,2 proc. w 2023 roku do 2,9 proc. w latach 2025–2030, po czym maleje do poziomu 0,7 proc. w 2080 roku. Również wydolność funduszu, czyli stopień pokrycia wydatków ze składek, spadnie z 71 proc. w 2023 r. do 65 proc. w latach 2026–2029, a następnie wzrośnie do 88 proc. w 2080 r. Pogłębianie się deficytu w pierwszych latach prognozy wynika z pobierania emerytur przez osoby z wyżu demograficznego lat powojennych” – tłumaczy Polskiej Agencji Prasowej szefowa ZUS.

Jak zauważa prof. Uścińska pomimo niekorzystnych zmian demograficznych polegających na spadku ilości osób w wieku produkcyjnym oraz wzroście liczby osób w wieku poprodukcyjnym - saldo funduszu emerytalnego w 2080 roku będzie wyższe niż choćby w roku obecnym.

Mimo, że według szacunków, w 2061 roku liczba osób w wieku poprodukcyjnym w odniesieniu do osób w wieku produkcyjnym podwoi się w porównaniu do roku obecnego to jednak nadal przewagę ilościową będą miały osoby w wieku produkcyjnym.

I tak odpowiednio w roku obecnym - 2023 na 1000 osób w wieku produkcyjnym przypada ok. 390 osób w wieku poprodukcyjnym. W roku 2061 roku analogiczna relacja ma wynosić 1000-809, a w 2080 roku 1000-839.

ZUS powołując się na raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) podaje również, że o ile udział publicznych wydatków emerytalno-rentowych w PKB Polski w 2019 roku wyniósł 10,6 proc., to w roku 2060 ma on mieć wartość bardzo zbliżoną, wynosząc 10,8 proc.