We wtorek dwa białoruskie śmigłowce, w czasie manewrów przy granicy z Polską, naruszyły przestrzeń powietrzną naszego kraju. W reakcji na to zdarzenie, które najpewniej było kolejną prowokacją ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki, Polska podjęła działania dyplomatyczne i wzmocniła ochronę granicy. Bardziej stanowczych działań chciałby jednak były szef MSZ Radosław Sikorski, który stwierdził, że… należało zestrzelić obce maszyny.

- „Jeżeli te helikoptery latały nad Polską przez 10 minut to było wystarczająco dużo czasu, żeby je zestrzelić”

- powiedział europoseł na antenie Radia Tok FM.

Zdziwienia nie ukrywała nawet prowadząca program Dominika Wielowieyska, która dopytywała polityka, czy jego zdaniem rzeczywiście należało strzelać do śmigłowców.

- „A gdyby Grupa Wagnera przekroczyła polską granicę, to co by pani z nimi zrobiła?”

- pytał w odpowiedzi Sikorski.

- „Zestrzelić można na różne sposoby. Może to zrobić para dyżurna myśliwców, można innymi systemami. Białoruś nie miała takich skrupułów. Parę lat temu Amerykanie przypadkiem przekroczyli granicę i zostali zestrzeleni”

- dodał.

Później swoje stanowisko powtórzył jeszcze za pośrednictwem mediów społecznościowych.

- „Uważam, że naruszające polskie niebo ruskie rakiety i uzbrojone białoruskie helikoptery należy zestrzeliwać. Pod warunkiem, że szczątki spadną na nasze terytorium, jesteśmy w prawie. Lepiej żeby Łukaszenka prewencyjnie zrozumiał, że z NATO nie ma żartów”

- napisał na Twitterze.

Do jego wypowiedzi odniósł się w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej wicepremier Jarosław Kaczyński, który przypomniał, że podobnych prowokacji dopuszczają się rosyjskie samoloty, regularnie naruszając przestrzeń powietrzną innych państw.

- „To była trwająca bardzo krótko prowokacja. I tylko ktoś skrajnie niemądry mógłby się na to nabrać, czyli kazać strzelać prawdziwymi pociskami. Oczywiście Putin i Łukaszenko by się z tego ucieszyli”

- podkreślił.

Lider Zjednoczonej Prawicy przyznał również, że podobnych prowokacji można spodziewać się w najbliższym czasie.

- „Wiedzą, że jesteśmy w NATO, wzmocniliśmy ochronę granicy i nie pozwolimy wrócić do doktryny z czasów rządu Tuska, o obronie Polski na linii Wisły. Cała flanka wschodnia w tej chwili się odbudowuje, przywracamy tam jednostki pancerne, co bardzo ich boli. Łukaszenko wprost wyrażał nadzieje, że po wyborach dojdzie do zmiany władzy w Polsce. Nie damy się zastraszyć. A do tego pana [Sikorskiego - red.] nie będę się odnosił. Już raz przedstawiciel Putina w ONZ machał wydrukiem jego tweeta na sali posiedzeń. Każdy niech sam wyciągnie z tego wnioski”

- powiedział.