- Wszyscy będziemy siedzieć – zażartował Jarosław Kaczyński podczas rozstawiania fotelu na scenie w Żywcu, gdzie w niedzielę spotkał się z mieszkańcami. Nawiązał w ten sposób do sposobu wiedzenia „demokracji” przez polityków PO oraz jej „autorytety moralne, intelektualne” i nie tylko.
- Tam po drugiej stronie jest ten pan trochę przypominający Niemca. Wiadomo, jak działał i to jest naprawdę dobra przesłanka, by mieć wyobrażenie o tym, co będzie robił, gdyby zgodnie z marzeniem pani von der Leyen został ponownie premierem. Pieniędzy znów nie będzie. Wyparują - mówił Jarosław Kaczyński.
Odnosząc się do insynuacji polityków opozycji totalnej dotyczącej kradzieży, jakie rzekomo miałby dokonywać obecny rząd, prezes Prawa i Sprawiedliwości wprost zakpił z wypowiedzi Tuska stwierdzając, że zapewne wywiózłby je do Izraela.
- Jeśli my przywrócimy normalną rolę telewizji publicznej: nie, żeby mówili, że Tusk jest geniusz, a Kaczyński Żyd, no tak rzucam - tylko żeby była znowu normalna Telewizja Publiczna" - powiedział Donald Tusk podczas spotkania z wyborcami i nie bardzo wiadomo, czy nie było to przypadkiem na potrzeby odbywającej się w tamtym czasie kolejnej konferencji w Teresinie, do której nie przyznają się ani Tusk, ani nawet Radosław Sikorski ani przyznawał się nieżyjący już Władysław Bartoszeski.
- Czego oni w gruncie rzeczy chcą? Można powiedzieć bardzo krótko cytując pewną bardzo znaną i utalentowaną panią reżyser filmową: ‘żeby było, jak było’. Jest to świetny skrót dotyczący tego, o co w gruncie rzeczy chodzi - rozpoczął swoje wystąpienie z mieszkańcami Żywca prezes PiS.
- Pierwsza zmiana, której trzeba było dokonać to była ta zmiana, aby Polskę przestano rabować. Polskę rabowano jako naród, kiedy za godzinę dawano im kilka złotych. Dziś ta płaca minimalna jest większa. Wiem, że inflacja jest duża, ale staramy się robić, co możemy, aby ta płaca minimalna była coraz wyższa – stwierdził Jarosław Kaczyński, dodająć, że to "udało się zrealizować".
- Ale trzeba było zrobić jeszcze jedno - opanować nie rabunek indywidualnych obywateli, ale opanować rabunek finansów publicznych. I tak zgromadziliśmy przez te 7 lata zgromadziliśmy prawie bilion złotych niż przez poprzednie lata – stwierdził. Dodał też, że Polska przestała dawać się okradać wskazując m.in. na kwestię paliw i mafii VAT-owskich.
- Tylko dzięki temu można było podjąć także inne działania, aby los Polaków się poprawił -
- podkreślił, dodając że fundusze w ten sposób pozyskane umożliwiły finansowanie programów 500 plus, wyprawki szkolnej, Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego, a także 13. i 14. emerytury.
- Można powiedzieć, że od tej koncepcji, tego prostackiego liberalizmu przechodzimy do koncepcji polskiej republikańskiej, polskiej koncepcji, która daje przeciętnemu człowiekowi noeporównanie więcej szans niż to było poprzednio. Ważnym aspektem tej polityki jest także zasada zrównoważonego rozwoju – stwierdził Jarosław Kaczyński.
- Nasi przeciwnicy polityczni głosili ideę polaryzacyjno-dyfuzyjnego. Mamy tutaj taką sytuację w której rozwijają się najpierw szybko duże miasta, później rozwijać się mają na zasadzie dyfuzji mają się rozwijać inni. Ale to nie wyszło. Nie tylko w Rosji, gdzie Moskwa i Petersburg są bogate, a reszta to bieda z nędzą – mówił dalej.
Jak wskazał też Kaczyński, w Polsce obecnie jest wyraźny podział na dwie przewodnie partie - polską i niemiecką, a tę ostatnią reprezentuje Donald Tusk i Platforma Obywatelska.
- Dziś w Polsce mamy partię polską - to jesteśmy my oraz partię niemiecką - to są oni. Niemcy już w tej chwili jawnie mówią, że chcą zrobić z Unii Europejskiej chcą zrobić państwo pod ich dominacją. Scholz mówi o tym, że nasza rola będzie żadna. To będzie oznaczało, że po 30/40 lat, z buta rosyjskiego, pod którym byliśmy, przeszlibyśmy pod but niemiecki. Chcecie państwo tego? Nie było w historii przypadku, żeby ktoś pod butem miał lepiej niż gdy jest samodzielnym państwem – podkreślił prezes PiS.
- Tam po drugiej stronie jest ten pan trochę przypominający Niemca. Żeby on chociaż mówił to samo. Ale on mówi ciągle co innego. Wiadomo, jak działał i to jest naprawdę dobra przesłanka, by mieć wyobrażenie o tym, co będzie robił, gdyby zgodnie z marzeniem pani von der Leyen został ponownie premierem. Otóż tak. Pieniędzy znów nie będzie. Wyparują. Tak, proszę państwa. Nie będzie. Trzeba będzie zwijać programy społeczne, chociaż teraz się biją w piersi. W jedną, że je zachowują, a w drugą ze je zmienią. Oczywiście, żadnego Centralnego Portu Komunikacyjnego bo za duże, Berlin i tak dalej - mówił dalej Kaczyński, dodając że w przypadku ponownego dojścia do władzy ugrupowania niemieckiego w Polsce doszłoby ponownie do "ograniczenie rozwoju gospodarczego".
- Jeśli zalecenia Balcerowicza odnośnie walki z inflacją zostaną zastosowane, będzie solidne bezrobocie, spadnie popyt i znów to ruszy w odwrotnym kierunku. Zaczniemy iść w dół. Żadnych ambicji narodowych, bo naród to nacjonalizm – stwierdził.
Prezes PiS podkreślił też, że to ugrupowanie niemieckie już nawet nie ukrywa, że "nie mają zamiaru żadnej wolności i demokracji tolerować".
- Przecież mówią, że nas zlikwidują. Nawet jeśli przegramy, to będziemy mieli kilkadziesiąt procent głosów. Co to za demokracja, jak się opozycję likwiduje? Oni używając tego pojęcia „mowa nienawiści” chcą zlikwidować wolność słowa. Nie będzie można w najoczywistszych – stwierdził Jarosław Kaczyński.
Prezes Jarosław Kaczyński
— Przesympatyczna Renatka (@tylko_prawda_) November 13, 2022
"Wszyscy będziemy siedzieć"
Mistrz ❤️ pic.twitter.com/FQtOLWR0jw
