Większość sejmowa opowiedziała się dziś za roztoczeniem parasola ochronnego nad wulgarnymi prowokatorami, w obrzydliwy sposób obrażającymi śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sejm zajął się wnioskiem o uchylenie immunitetu posłom PiS: Jarosławowi Kaczyńskiemu, Anicie Czerwińskiej i Markowi Suskiemu, za „zniszczenie” wieńca w czasie obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Chodziło o oderwanie od przyniesionego przez prowokatorów wieńca tabliczki, na której napisano: „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski”. Wniosek Komendanta Głównego Policji w tym zakresie Sejm odrzucił, unikając ostatecznej kompromitacji. Posłowie rządzącej większości przegłosowali jednak wniosek o pociągnięcie posła Jarosława Kaczyńskiego do odpowiedzialności karnej w związku z oskarżeniem polityka przez Krzysztofa Komosę, czyli jednego z prowokatorów, o uderzenie.

W rozmowie z dziennikarzami na sejmowym korytarzu do sprawy odniósł się sam Jarosław Kaczyński.

- „Spodziewałem się tego i można powiedzieć, że pięknie, zawsze uważałem, że to, co działo się w II połowie lat 40. sojusz, wtedy intelektualistów, z lumpami, w tej chwili jest sojuszem tych, których wypromował PRL”

- stwierdził lider Zjednoczonej Prawicy.

- „To ludzie, którzy popierają lumpów, bo ten człowiek, który to robił (…) to niewątpliwie jest lump, ale być może także człowiek, który reprezentuje siły zewnętrzne. To jest propaganda putinowska”

- dodał.

Jedna z dziennikarek stwierdziła, że Jarosław Kaczyński będzie mógł udowodnić swoje racje przed sądem.

- „Niech pani nie żartuje. Jak wrócimy do władzy, wtedy będą poważne sądy i wtedy będzie można to zrobić, ale w tej chwili te sądy - proszę wybaczyć - ale to nie są sądy”

- odpowiedział prezes PiS.