Marszałek Sejmu Szymon Hołownia ogłosił dziś przesunięcie zaplanowanych na ten tydzień obrad Sejmu. Do jego decyzji na antenie Telewizji Republika odniósł się prezes PiS, który podkreślił, że nic nie zmienia ona w kwestii zaplanowanej na czwartek manifestacji.

- „Wszystkich państwa zapraszam. Mówię z całą mocą, że nic się nie zmieniło. Ma być wiec, a po wiecu marsz pod siedzibę KAI. To jest coś, co musi się odbyć. Musimy głośno powiedzieć, że Polacy nie zgadzają się na pacyfikację, której dopuszcza się Donald Tusk i jego koledzy”

- powiedział.

- „Ona ma służyć realizacji planu, który został najpierw wprowadzony w umowie koalicyjnej, na podstawie której powstał rząd niemiecki. A potem mówił o tym z zaskakującą szczerością kanclerz Scholz. A dzisiaj to zaawansowany proces w Unii Europejskiej. Chodzi o zmianę Traktatów, ale zmianę bardzo idąca. Jeżeli zostanie wprowadzona w życie, zmieni nasz kraj w teren zamieszkiwania Polaków, zarządzany z zewnątrz. Formalnie z Brukseli, faktycznie z Berlina. Będzie to wydarzenie tragiczne dla Polski i Polaków”

- dodał.