Przed gmachem Sejmu zebrały się dziś tłumy Polaków, aby wyrazić swój sprzeciw wobec działań podejmowanych przez rząd Donalda Tuska w pierwszych tygodniach po objęciu władzy. Do uczestników zwrócił się lider Zjednoczonej Prawicy.

- „O Polskę tutaj chodzi! My mówimy – wolne media, które są w tej chwili niszczone. Chcą mieć tutaj monopol. My mówimy – łamanie praworządności, łamanie konstytucji, deptanie prawa – to wszystko jest prawda. To marsz przez wszystkie instytucje, które mają charakter kontrolny wobec rządu, które zostały tak skonstruowane, by władza była kontrolowana. Jeśli brać pod uwagę ich zapowiedzi, to tak – mają zamiar wszystkie te instytucje zniszczyć albo przejąć, a w ostatecznym rachunku zniszczyć także urząd pana prezydenta”

- powiedział.

Ocenił przy tym, że motywacją nowego obozu rządzącego nie jest jedynie „żądza władzy”.

- „Ważne jest, by Polacy to wiedzieli. Tym razem chodzi o przeprowadzenie takiego planu, który będzie łączył dwa elementy – praktyczną likwidację naszej ojczyzny jako państwa polskiego, to są plany europejskie, nowej konstrukcji UE, ale ci najsilniejsi życzą sobie tego, aby cała UE została im bezpośrednio podporządkowana. Każdy może dzisiaj jakoś zdobyć dokument MS, gdzie to wszystko jest dokładnie opisane. To groza, mamy stracić wszelkie uprawnienia we wszystkich ważnych dziedzinach życia politycznego i społecznego. To będzie teren zamieszkiwania Polaków”

- powiedział.

Drugim elementem jest natomiast w ocenie prezesa najsilniejszej partii w polskim Sejmie „plan wielkiego okradzenia Polski i Polaków”, w który ma wpisać się m.in. wprowadzenie euro, a który ma doprowadzić do „wielkiego obniżenia stopy życiowej”.

- „Stąd atak na bank narodowy, próba przejęcia tej instytucji, w której mamy blisko 200 mld dolarów zasobów. To także zespół różnych posunięć w dziedzinie gospodarczej, energetyki, które są po cichu przygotowywane, które nas całkowicie uzależnią”

- dodał.

Podkreślił, że Polacy mogą zatrzymać ten proces przy urnach wyborczych.

- „To rząd 13 grudnia – to bardzo charakterystyczne. Oni sami rozmawiają o tym, że są pewne elementy stanu wojennego. To bardzo symboliczne. My tę władze, która prze do realizacji tego planu, musimy zatrzymać, a w odpowiednim momencie, przy pomocy kartki wyborczej, zmienić. I to tak zmienić, żeby już nie mogła wrócić. To nie jest polska władza. Polska władza broni polskich interesów”

- stwierdził.

Zaznaczył, że chodzi nie tylko o obronę Polski, ale również narodów Europy „przed tym ideologicznym nieszczęściem i przed tym, że wraca dzisiaj niemiecki imperializm”.