Lider Zjednoczonej Prawicy spotkał się dziś z mieszkańcami Tomaszowa Mazowieckiego. W czasie swojego wystąpienia odniósł się do polityki prowadzonej przez rząd Donalda Tusk wskazując, że celem tej polityki było postawienie Polski w pozycji „junior partnera Berlina”. W ocenie Jarosława Kaczyńskiego przyczyny prowadzenia takiej polityki „były w dużej mierze personalne”.
- „Chodziło o karierę jednego człowieka, on chciał być dużym misiem i był gotów za to duże misiowanie dużo zapłacić”
- stwierdził.
Podkreślił, że Donald Tusk „płacił na Zachodzie”, ale ponieważ Niemcom zależało na dobrych stosunkach z Rosją, musiał również „płacić na Wschodzie”.
Jarosław Kaczyński zapewnił, że jego ugrupowanie „takiego statusu nie chce”.
- „Bieg wydarzeń ostatnich miesięcy pokazał, że to nie są tylko słowa i my realnie jesteśmy dziś państwem samodzielnym”
- powiedział.
Zaznaczył jednak, że kontynuacja tej samodzielności zależy od rezultatu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.
- „Niemcy sformułowały niedawno już wprost postulat tworzenia jednego państwa europejskiego pod przywództwem Niemiec. To już oznacza nie junior partnera, tylko coś dużo mniej, w gruncie rzeczy prowincję w takim państwie”
- przypomniał.
Zapewnił, że Prawo i Sprawiedliwość się na to nie zgodzi.
- „I z góry, i zdecydowanie to odrzucamy, a nasi przeciwnicy się na to zgadzają. To jest rzecz fundamentalna dla przyszłości naszego narodu”
- podkreślił.
