W czasie swojego wystąpienia lider Zjednoczonej Prawicy mówił o kwestiach związanych z bezpieczeństwem podkreślając, że Polacy muszą wyzbyć się z budowanego przez lata mylnego przeświadczenia, wedle którego „czas wojen się skończył”. Wskazał, że „straszliwa prawda” jest taka, iż obecnie toczy się wojna w pobliżu granic naszego kraju.

- „Właściwie tuż, tuż od naszych granic. I nie ma żadnej gwarancji, że pewnego dnia – nie chcę mówić, że to będzie jutro, czy za tydzień, czy za miesiąc, czy nawet za rok – ale, że któregoś dnia to się stanie, można powiedzieć przesunie także i tu. I dlatego musimy być silni”

- powiedział.

Wicepremier zwrócił uwagę na dwa filary bezpieczeństwa. Po pierwsze to silna armia, ale również „siła duchowa, moralna”.

- „A żaby chcieć walczyć w obronie ojczyzny, to trzeba być polskim patriotą”

- zauważył.

Dodał, że dziś trzeba bronić tego patriotyzmu w naszej Ojczyźnie.

- „Przez lata ludzie, którzy mieli w Polsce i mają po dziś dzień ogromne wpływy, a często byli przy władzy, z patriotyzmem w istocie walczyli”

- wskazał.

Przypomniał „kampanię pedagogiki wstydu”, której celem było „stłamszenie” Polaków.

- „To wszystko ma nas rozbijać, osłabiać, a Polska musi być zjednoczona, musi być silna i musi wiedzieć, kto jest kto”

- stwierdził.

- „Trzeba moralnie tępić, bo w Polsce jest rzeczywiście potężny obóz zdrady narodowej, który dzisiaj zabiega o władzę”

- dodał.