Mówiąc o koniecznym oporze wobec presji ze strony Brukseli, lider Zjednoczonej Prawicy zwrócił uwagę, iż ostatnie lata rządów udowodniły, że „jeżeli Polską rządzą Polacy, a nie telefon z Berlina czy Moskwy, to potrafimy dać sobie radę”.

Jednym z sukcesów rządów Zjednoczonej Prawicy jest naprawa finansów publicznych.

- „Ograniczyliśmy, a później niemalże wyeliminowaliśmy gigantyczne złodziejstwo, na setki miliardów złotych, które trwało (w czasach rządów PO-PSL). Naprawiliśmy system finansów publicznych”

- przypomniał wicepremier.

Podkreślił, że rządy PiS oznaczały państwo „życzliwe wobec obywateli”.

- „Rząd Prawa i Sprawiedliwości obniżył wiek emerytalny oraz podwyższył renty i emerytury. Podnieśliśmy płace minimalną, a pensje w Polsce rosną. Wprowadziliśmy wiele programów społecznych, zaproponowaliśmy Polakom lepsze życie”

- mówił.

Zapewnił też, że jeśli jego formacja utrzyma władzę, to nie zgodzi się na przyjmowanie nielegalnych imigrantów i będzie dalej skutecznie bronić polskich granic.

- „Nasz rząd wzmacnia armię, ponieważ nie chcemy wojny. Jesteśmy w stanie stworzyć armię trudną do zaatakowania i siłę ognia trudną do przełamania”

- powiedział.

Zaznaczył, że polityka ta będzie kontynuowana tylko wtedy, kiedy Polacy kolejny raz wybiorą Prawo i Sprawiedliwość.

- „Tusk chciał bronić Polski na linii Wisły. To jest linia jego hańby!”

- przypomniał.

Od niedzielnych wyborów zależy też kontynuacja obecnej polityki społecznej.

- „Czy będą podnoszone emerytury, rekompensaty za zwyżkę cen na odpowiednim poziomie, czy też te dwa złote, które ostatnio widzieliśmy w telewizji. Czy będą trzynastki, czternastki, czy też bieda z nędzą”

- mówił Jarosław Kaczyński.

- „Czy 30 proc. dzieci będzie zagrożonych nędzą, taki był stan w 2015 roku, czy 3 proc. jak jest w tej chwili i jedno z najwyższych pozycji w Europie pod tym względem. Ale naszym celem nie jest 3 proc. Naszym celem jest zero procent i my to uzyskamy”

- dodał.

Wskazując na obecne, wyjątkowo korzystne położenie Polski, prezes PiS podkreślił, że jeśli jego ugrupowanie utrzyma władzę, to za kilka lat osiągniemy poziom Wielkiej Brytanii i Francji, a później poziom Niemiec.

Jarosław Kaczyński nawiązał też do obecności zwolenników totalnej opozycji, którzy próbowali zakłócić jego wystąpienie.

- „Ale ja wierzę, że my zwyciężymy i żadne krzyki nam w tym nie przeszkodzą. Zwyciężymy i Polska przez kolejne czterolecia naszych rządów będzie szła do przodu. Zwyciężą dobre rządy, patriotyzm, łączenie się wokół flagi (...), a nie wrzask, krzyk i chorobliwa nienawiść. Nienawiść, która w ogromnej większości przypadków z niczego nie wynika. Bo myśmy tym ludziom nic złego nie zrobili, a wręcz przeciwnie, bardzo wielu z nich pomogliśmy”

- podsumował.