Wczoraj zmarł żołnierz raniony w maju przez imigranta na polsko-białoruskiej granicy. Wcześniej dzięki publikacji Onetu Polacy dowiedzieli się, że pod koniec marca zatrzymano trzech żołnierzy za oddanie strzałów ostrzegawczych w odpowiedzi na atak grupy imigrantów. W prokuraturze powstał też specjalny zespół mający badać działania funkcjonariuszy wobec cudzoziemców nielegalnie przekraczających granice.
Dziennikarze pytali dziś Jarosława Kaczyńskiego, czy po tych wydarzeniach do dymisji powinien podać się minister obrony narodowej.
- „Po tym, co się zdarzyło, to do dymisji powinien się podać rząd, a nie jeden minister”
- stwierdził Jarosław Kaczyński.
Zaznaczył, że nie jest w stanie określić roli Władysława Kosiniaka-Kamysza w tej sprawie.
- „To jest odpowiedzialność całego rządu. Tu jest jakiś dodatkowy element, który nie jest znany społeczeństwu, który powoduje tego rodzaju akcje. To jest sytuacja absolutnie niemożliwa do przyjęcia z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i z punktu widzenia elementarnych zasad moralnych ze względu na jakieś układy - co tu dużo mówić - ze Wschodem”
- powiedział.
Lider Zjednoczonej Prawicy przypomniał, że „żołnierz ma broń po to, żeby jej używać”.
- „Są przepisy i tutaj zostały wypełnione wszystkie przesłanki tego, żeby ta broń została użyta”
- podkreślił.
