Jak stwierdza Tomasz Rogala, niekoordynowane i przeprowadzane w tak szybkim tempie, a nawet „agresywne zamykanie w UE własnych źródeł energii” przez na zlecenie Unii Europejskiej „było po prostu głupotą”.

- Płacą za to absolutnie wszyscy Europejczycy – stwierdza prezes Polskiej Grupy Górniczej.

W jego opinii, to „polityka Komisji Europejskiej prowadzi do eliminacji węgla i zamykania kopalń w Europie” – czytamy w czwartkowym wydaniu „GPC”.

Jak dodaje, jako zastępcze paliwo do czasu pełnego przejścia na OZE miał służyć gaz ziemny, sprowadzany głównie z Rosji.

- Jako dogmat przyjęto, że zawsze będzie dostępny i tani – stwierdza Rogala.

Dodaje też, że KE cały czas lekceważyła ostrzeżenia o niebezpieczeństwie takiej polityki i w efekcie dopuszczono do powstania gazociągów Nord Stream 1 i 2.

- Obecny kryzys obnażył wielką słabość systemu energetycznego Unii Europejskiej, a przede wszystkim brak racjonalnych podstaw do prowadzenia w tak szybkim tempie zielonej rewolucji w energetyce – podkreśla prezes PGG.

W jego ocenie w obecnej sytuacji dotyczącej szeroko rozumianego kryzysu energetycznego każde państwo Unii Europejskiej jest zdane samo na siebie.

Rogala wykazał też słabość i niewydolność odnawialnych źródeł energii na obecnym etapie rozwoju technologicznego, a dodatkowo pozyskiwanie tą drogą energii jest uzależnione od pogody, co nie zapewnia stałych dostaw.

- A nikt nie chce obywatelom wyłączać prądu, bo np. jest bezwietrznie – dodaje.

- Gaz ziemny jest ekstremalnie drogi. System sprzedaży węgla został tak skonstruowany, że takie państwa jak Austria (81 proc. energii z OZE) mają dużo wyższą cenę energii niż Polska, gdzie jest jej w miksie 18 proc. - wyjaśnia dalej ekspert.

- Musimy zrozumieć, że niskoemisyjne, wysokosprawne bloki węglowe mogą wspierać rozwój źródeł odnawialnych. Trzeba wykorzystać możliwości 40 polskich bloków węglowych o mocy 200 MW do współpracy z nowymi turbinami wiatrowymi, bo gdy wiatru nie ma, to tylko bezpieczna energia z węgla daje pewność dostaw – podkreśla prezes PGG.