W wywiadzie dla tygodnika „Sieci” prof. Glapiński przyznał, że obecnie mamy w Polsce „niezwykle dolegliwą inflację”.

 - „Ona będzie się zmniejszać już po wakacjach, a w 2024 r. znajdziemy się w celu inflacyjnym. Wszystko na to wskazuje, że nie wejdziemy w recesję. Najbardziej pesymistyczne prognozy pokazują, że możemy mieć co najwyżej do czynienia z tzw. techniczną recesją, tempem wzrostu gospodarczego poniżej zera przez dwa kwartały”

- ocenił.

Prezes NBP wskazał również, że środki z Krajowego Planu Odbudowy wsparłyby wiele inwestycji i dzięki temu umocniły złotego, ale zaznaczył, iż „nie niesie to jakiegoś przełomu gospodarczego i ma nikły wpływ na PKB”.

- „Wzmocniłby się złoty i to należałoby uznać za główny pozytywny skutek ekonomiczny pozyskania środków z KPO, bo przecież rząd realizuje już gros założeń tego planu. I te środki już pracują w gospodarce”

- wyjaśnił.

Mówiąc o kondycji polskiej waluty zaznaczył, że jest ona „głównym zderzakiem różnych procesów”.

- „Gdybyśmy nie mieli własnej waluty, tym zderzakiem byłby wzrost bezrobocia i spadek aktywności gospodarczej”

- podkreślił.

- „Tymczasem polska gospodarka nie reaguje na kryzysy wzrostem bezrobocia i spadkiem PKB, ale właśnie kursem złotego. Amortyzujemy w ten sposób negatywne warunki, choć oczywiście trzeba zauważyć, że niższy kurs oczywiście wspiera inflację”

- dodał.